Archiwum
- Listopad 2008 (2)
- Październik 2008 (2)
- Wrzesień 2008 (2)
- Sierpień 2008 (5)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (25)
- Emigracja (51)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (230)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (30)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (42)
- Cocoa (14)
- iPhone (4)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Weekend spod znaku brytyjskiego idioty
Pomijam fakt, że muszę zapłacić 450 funtów councilowi, "bo tak". Bo ceny mieszkań w górę, więc oni też. Że zaległość z zeszłego roku. Banda fiutów.
Ale być w banku dwukrotnie, jeździć do domu, tłuc się autobusami, żeby na koniec jakaś biurwa mówiła, że zapomniała wspomnieć o braku konsultantów na dzień dzisiejszy i że ona może nas na poniedziałek...
- Proszę panią - odparłem jej uprzejmie. - W przeciwieństwie do pani, ja pracuję w normalne dni tygodnia i nawet potrafię wykonywać swój zawód. Pani wyraźnie nie. Do niezobaczenia.
I znów jestem w czarnej dupie. Już i tak muszę odprawiać ciężką gównoplastykę, żeby załatwić bankowe sprawy, bo - po raz kolejny - "bo tak". Bo system bankowy nie ma takiego klikacza do kliknięcia i trzeba to zrobić dookoła i w ogóle, to muszą mnie usunąć i dodać raz jeszcze i znów zaświadczenia, przerejestrowania.. a wszystko tylko na dwa miesiące.
Proszę mi bardzo wybaczyć, ale już ZUSowe pipy z Polski mają więcej rozumu i chęci pomocy niż ta banda ignorantów i nierobów tutaj.
Jezu, jak dobrze, że już wracam.
Cachotterie
Hahaha :) O ile zakład, że nie miną 2 miesiące jak będziesz podobnie bluzgał na jakąś panią w ZUSie tudziez innym urzędzie? ;)
Faktem jest, i nieraz o tym pisaliśmy, bankowość tutaj woła o pomstę do nieba. Najgorsze, że bardzo, bardzo dużo zależy od konkretnej osoby/placówki – w sensie, z tą samą sprawą jednym razem możesz nie mieć żadnych problemów, bo trafisz na w porzo konsultanta, innym razem z kolei masz drogę przez mękę (i oczywiście, zawsze w takich przypadkach są bardzo mili, uprzejmi i kompletnie bezużyteczni ;) ).
To który oddział jakiego banku odradzasz? ;)
bazyl
Kasza: Wszystkie banki na Ealing (przeżyłem to chyba we wszystkich rodzajach banków). A co powiesz na council który regularnie płacę po 150 miesięcznie, żeby na do widzenia zakrzyczeli sobie 450 dopłaty? Pieprzę. Nie zapłacę. Niech mnie ścigają.
Cachotterie
My z bankami mamy przeżycia ambiwalentne. Ich systemy zawsze są durne ;) – ale już z ludźmi czasami naprawdę sensownie dawało się rzeczy załatwić. A innym razem nie całkiem ;)
Council faktycznie dziwny, my przy przeprowadzce jeszcze bardzo sprawnie i bezproblemowo dostaliśmy zwrot od poprzedniego. Za co ta dopłata ?
Piotr Konieczny
Jak nie zapłacisz, to po roku dostaniesz pismo, że masz debt i Twoja sprawa zostala przekazana do Dupa&Dupa Solicitors, z ktorymi nalezy sie kontaktowac. Ach, i oni doliczaja 50% do kwoty, którą mają ściągnąć ;-)
bazyl
@piko: Przykro mi. Bo ja już będę w PL ;]
Piotr Konieczny
Mnie przyszło na adres zameldowania ;> Do dzis zastanawiam sie skad mieli ;-)


