Archiwum
- Sierpień 2008 (4)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (23)
- Emigracja (50)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (229)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (29)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (39)
- Cocoa (14)
- iPhone (2)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Plaster dizaster
I stało się. Bazylek obudził się pewnego pięknego dnia z takim kaszlem, że powiedział - "Pora rzucić to gówno".
Plan był prosty. Najpierw pozbyć się typowych nawyków, jak palenie w pracy, czy w drodze do/z. Palić okazjonalnie, a w końcu rzucić całkiem.
Plan okazał się tylko planem. Pierwszy dzień w pracy był zwyczajnym koszmarem. Po powrocie do domu stwierdziłem, że muszę zapalić. Tom zapalił. I małom się nie udusił.
Fajki i wszystkie zapalniczki poszły w śmietnik. Zasada prosta - rzucam całkiem i to od razu! Zakupiłem wspomagacza w postaci plasterków nikotynowych i zaparłem się w sobie.
Jako człowiek o słabych nerwach i psychice miałem z tym nie lada problem. Kryzysy miewałem często. Żreć mi się chciało non-stop. Ale nie chciałem rzucać palenia kosztem mojej, już i tak nieco zbyt krągłej, figury.
Połączyłem w rezultacie jedno z drugim. Ćwicząc Weidera zakasływałem organizm i chęć na papierosa odchodzi jak ręką odjął. Dziś mija tydzień mojego niepalenia.
Przede mną jeszcze przynajmniej 3 miesiące męczarni. A potem całe życie pilnowania się.
Ale chyba warto, nie? :P
Cachotterie
Warto. Ojciec rzucił jakieś 2 lata temu (zaczął palić będąc nastolatkiem). I też „od strzału”. Byli na urlopie w górach, skończyła mu się jedna paczka fajek i po prostu nie kupił następnej. Jako zapalony kolarz przed i po rzuceniu mówi, że różnica ogromna. Nie wspominając już, że nie śmierdzi :D ;)
Jajcuś
Na pewno warto. Powodzenia!
jbg
W takim razie wypada mi życzyć powodzenia w dalszym niepaleniu. Ja rzuciłem prawie 4 miesiące temu i dalej niekiedy ciągnie mnie do papierosa.
Michał _kUtek_ Kuciński
Pewno, że warto, ale dlaczego plastry i inne dziwadła?
Pomyśl o bezdymnych alternatywach takich jak tabaka, snus czy tytoń do żucia.
Z czego tabaka na dobrą sprawę nie ma zbyt wiele nikotyny, ale podejrzewam, że spokojnie byś na tym przejechał i rzucił. Snus ma sporo nikotyny (więcej od papierosów), więc ewentualnie mógłbyś się po prostu od tego uzależnić i związać jeszcze bardziej jak z fajkami, a tytoń do żucia jest obrzydliwy. :P
joanna
wytrwałości! ;-)
bazyl
Dziękuję wszystkim za słowa otuchy. Przyda się zdecydowanie. Jest już troszkę lepiej, ale i tak idę dziś po kolejną paczkę plasterków :) Zalecenia kuracji. A i tak są tańsze od fajek. I nie śmierdzą :P
Będę informował jak mi idzie :P
Chwilowo astronomiczne ilości wody zamiast obżerania i masakryczna ilość ćwiczeń :)
9gods
No gratulacje Bazyl :) Oby tak dalej!
A warto na pewno.
Ella
Tak trzymaj, naprawdę warto. Trzymam kciuki :)
ein
Powodzenia, man!
rat-defetysta
nie. nie warto ;)
jarv
kurde… ja sie jak na razie trzymam wersji, ze pora na rzucanie jeszcze nie nadeszla… ale mysle o tym coraz czesciej i trzeba cos w koncu bedzie zrobic. tylko cholera – co ja zrobie jak bede mial ochote cygaro zapalic… ;P
Kasia Rogowska
Gratuluję dojrzałej decyzji i trzymam kciuki za sukces! :D
ptys
warto, warto…ja juz osiem lat abstynencji mam za soba. a palilo sie nawet po poltora marlboro czerwonych dziennie:)
bazyl
Na razie idzie nieźle. 16sty dzień.
Kasia
dołączam się z kciukami dopiero teraz, ale ponieważ to świeży zastrzyk pozytywnych fluidów, to na pewno Ci się uda;)


