Archiwum
- Listopad 2008 (2)
- Październik 2008 (2)
- Wrzesień 2008 (2)
- Sierpień 2008 (5)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (25)
- Emigracja (51)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (230)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (30)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (42)
- Cocoa (14)
- iPhone (4)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
W pogoni za szczęściem
- Ty, stary, masz dopiero fart - stwierdził kumpel z pracy, zaciągając się papierosem.
Siedzieliśmy sobie grzecznie na ławeczce w czasie przerwy "na dymka". Rozważaliśmy to i owo na temat tego, co może przynieść nam szczęście.
- Chociaż - zaczął się poprawiać. - To nie tyle o fart chodzi, co o jaja jakimi dysponujesz.
Zgubiłem się nieco. Chyba nie do końca zrozumiałem o co mu chodzi.
- Możesz być bardziej szczegółowy? - zapytałem. - Za nic w świecie nie kumam o co ci biega.
- Jak to nie kumasz - zapytał zdziwiony. - Od dwóch lat żyjesz w obcym sobie kraju i radzisz sobie znakomicie. Spędziłeś kupę czasu w słonecznej Kalifornii. Prawdopodobnie jeszcze nazwiedzasz parę miejsc w sposób inny niż na turystyczne pocykanie sobie zdjęć. To jest fart!
W końcu załapałem o co mu chodzi. I po troszkę miał rację. Facet jest typowym Brytyjczykiem. Urodził się tutaj, wychował, pracował większość życia w Cambridge. Teraz, szczytem ryzyka dla niego okazała się przeprowadzka do Londynu. Wielkiego miasta z masą ludzi każdej maści.
Jest z tego powodu strasznie szczęśliwy. Dumny, że udało mu się tego dokonać. Ale marzy mu się coś więcej.
- Przyjechałeś tutaj znając więcej niż swój język - kontynuował. - Potrafiłeś się tu znaleźć, osiedlić i oswoić z kompletnie inną rzeczywistością. Prawdziwa przygoda! Też bym tak chciał!
- To w czym problem, stary? - zapytałem.
Myślałem, że zaksztusi się śmiechem.
- Facet! Nie mam na to jaj!
Pytanie zatem, czy ja je mam? Chyba raczej nie. On starał się wszystko zaplanować. Zupełnie jak i ja. Ale życie to nie plan. Jak śpiewał kiedyś Lennon - Życie to to, co Ci się przytrafia, kiedy zaczynasz mieć plany.
Teraz planuję powrót do kraju. Na razie idzie nieźle. Trzymam się planu. Zacznie się moja nowa przygoda. Kolejna pogoń za szczęściem.
Ale czy to wszystko uczyniło mnie szczęśliwym? Bogatszym w doświadczenia - tak. Szczęśliwym?
Nie, zdecydowanie nie. Bo, jak widać na załączonym obrazku - szczęśliwym uczyniłoby nas to, na co nie mamy odwagi.
meak
Szczęśliwymi uczyniłaby nas zmiana podejścia, bo według zaprezentowanej powyżej teorii szczęście jest niemożliwe ;)
A jednak niejedna osoba stwierdzi, że odnalazła szczęście, prawda? Może więc należałoby to napisać w formie, która nie odnosiłaby się do wszystkich?
Chyba, że za punkt odniesienia uznamy wyłącznie dwójkę bohaterów notki, co jest możliwe bez jakichkolwiek zmian w tekście ;)
bazyl
@meak: Oczywiście. Problem w tym, że odnosi się to do większej grupy niż dwójka bohaterów. Odnosi się do całej masy ludzi, którym brak jest jaj by zmieniać. Szczęście to zmiany, niestety, których większość się boi. Włącznie ze mną.
Ociec
Kombinuję sobie, że masz jednak stanowczo zbyt dużo czasu. Ilu ludzi, tyle definicji szczęścia. Zacznij może od zbudowania swojej definicji. Jeśli to Ci się uda, będziesz przynajmniej wiedział za czym latać. Inna rzecz, że jak już to osiągniesz, okaże się, że to nie o to Ci chodziło. A kiedy już będziesz miał moje lata, zrozumiesz, że „nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go.”
bazyl
Przepowiadasz mi zatem marudzenie do końca życia. Bardzo świetlana ta przyszłość ;]
Ella
Obawiam się, że marudzenie to trochę tak jak Twoja druga skóra zintegrowane z Tobą na zawsze :)
Ile osób na świecie potrafi powiedzieć „jestem szczęśliwy” chyba niewielu. Ważne żeby robić swoje i mieć z tego satysfakcje, że się robi to co się lubi :)i warto nauczyć się cieszyć tym co się ma :) naprawdę warto !
Kasia Rogowska
Warunkiem koniecznym szczęścia nie są zmiany. Bo co z ludźmi, którzy są w życiu szczęśliwi, ale przez cały czas szli jakąś tam raz obraną drogą? Przykładów (i rodzajów) szczęścia można mnożyć i będzie ich tyle, ilu jest ludzi.
W moim przypadku moje szczęście także wielokrotnie zależało od odwagi, by podjąć pewne decyzje. Jak widać, najważniejsze to być przekonanym, że to, co się robi ma sens i nie jest sprzeczne, z tym co mamy w sercu :)


