Strona główna Kontakt Jogger

Bazylowy Jogg

O makach, życiu i innych pierdołach

Gdzie mój komputer?

Pytanie jest dobre. Bo w sumie jest opłacony. Dziś jest deadline dostarczenia, ktoś cały czas czeka u mnie w domu na ew. przesyłkę, a dostawcy, jak nie było tak nie ma. Patrząc na zegarek, mogę jedynie stwierdzić, że raczej mu się dziś już do mnie dotrzeć nie zdarzy.

Mimo, że do przewidzenia - cała sytuacja mocno mnie irytuje. Nie zdarzyło mi się w tym kraju, żeby coś tak po prostu do mnie dotarło na czas. Co ciekawe, czytając fora dyskusyjne na temat dostaw ze sklepu Apple mówią wprost - normalka, że poczekasz z tydzień - dwa dłużej niż powinieneś.

Pytanie moje zatem jest takie. Skoro wszyscy o tym wiedzą, dlaczego Apple nic z tym nie robi?

Jeśli ktoś jeszcze ponarzeka na SAD w Polsce, to mu głowę utnę. Nie-tubylcy nie wiedzą tak na prawdę co to jest ludzka ignorancja i życzę im, żeby nigdy się o tym nie przekonali.

Tymczasem ja - wydawszy już odpowiednie pieniądze - czekam (nie)cierpliwie na swoją przesyłkę i tracę czas.

Niestety, nie przez nic innego, jak zwykłą ignorancję - od pracowników Apple począwszy, na zidiociałych dostawcach skończywszy.

Na prawdę jest mi przykro. Bo w końcu strasznie oczekuję na tę jedną przesyłkę i mimo, że w duszy wiedziałem jak cała "dostawa" będzie się rozgrywała, mam żal do tych ludzi.

Zwyczajny żal.

Jezuch

<cyt>Pytanie moje zatem jest takie. Skoro wszyscy o tym wiedzą, dlaczego Apple nic z tym nie robi?</cyt>

Oj, naiwny. Skoro wszyscy o tym wiedzą, to Apple nic z tym nie robi, bo wszyscy, którzy o tym wiedzą, z radością akceptują ten stan rzeczy. Apple już takie jest. Fani Apple też.
Proste ;)

U nas za to typowym dla mnie doświadczeniem jest znalezienie awizo „adresata nie zastałem”, chociaż cały dzień byłem w domu.

bazyl

Jezuch: Trochę przesadzasz. Fani Apple cieszą się prostotą i wygodą. Kosztem, oczywiście. Chociażby ceny. Problemy z dostawami komputerów Apple są znane od zawsze. W Polsce jest to jednak do zrozumienia – nie mamy oficjalnie Apple Store. Ale tutaj?

Tutaj mamy do czynienia z regułą Brytyjskości. A nie fanów Apple. Dlatego – proszę Cię – na przyszłość nie wyzywaj nas od takich.

Paweł Nowak

Pamiętam jak zamawiałem MacBook w Londynie przez sklep online. Dotarł do mnie jakieś 3-4 dni po terminie oczywiście z kartką, że mnie nie zastano wetkniętą w drzwi.

Na kartce była informacja, że następnego dnia będzie kurier między 15 a 18. Zatem Asia zamieniła się z kimś w pracy i czekała była od 12 do mojego powrotu w domu. Kurier był o 10 rano jak zeznali sąsiedzi a na kartce było napisane, że o 15.

Zadzwoniłem do nich i hindus po drugiej stronie linii powiedział, że w ich systemie jest informacja, że o 15 mnie nie było ponownie i że paczka będzie odesłana do adresata teraz.

Mówię mu, że lepiej wiem o której godzinie byłem w domu i kiedy pojawił się kurier, ale ten poszedł w zaparte. Ostatecznie mu życzyłem udanego dnia (w Indiach mieli dzień przecież) i pojechałem następnego dnia odebrać paczkę osobiście. W życiu nie bylem tak daleko :) Potem przez jakieś magazyny wracałem z MacBookiem pod pachą i iPodami w kieszeni :)

Paweł Nowak

That was a nice day :)

bazyl

Paweł: To niestety trzeba robić inaczej. Punkt pierwszy – od razu każesz łączyć z działem zażaleń i składasz oficjalną skargę telefoniczną i na piśmie. Następnie straszysz sądem i karami pieniężnymi. Następnego dnia przychodzą z paczką w zębach i czatują przed drzwiami od 6smej rano aż się obudzisz ;] Oczywiście, zanim to nastąpi musisz złożyć 2-3 skargi do dostawcy i sprzedawcy (w tym wypadku Apple). Inaczej – sic – nie działa.

Kasia

historia o kurierze jak kiedyś u Jajcusia i jak opowiadał inny znajomy – widać wszędzie pełno niedoróbek.

Smuggi

Bazyl Ty jak zwykle przesadzasz (moznaby napisac, ze po prostu pieprzysz glupoty), ale to Twoj blog, wiec mozesz sobie przesadzac do woli… Ale taka marude jak Ty, to naprawde chyba pierwszy raz w zyciu spotykam… Do tego nalezych chyba, do tej grupy ludzi, co najpierw daja w twarz a pozniej zastanawiaja sie, czy przypadkiem nie mozna by bylo tego rozwiazac z wieksza klasa…

bazyl

W sumie, każdy ma prawo do swojego zdania. Czy pieprzę głupoty? Nie mnie to oceniać. Wg. mnie to zwyczajne frustracje. Że nic w tym kraju nie działa inaczej niż przez zastraszanie ;-)

Smuggi

Alez oczywiscie, ze kazdy ma. Mnie tylko irytuje, ze sprzedajesz zafalszowany obraz rzeczywistosci – generalizujesz, ze az milo. Juz Ci chyba kiedys pisalem, ja jak i wszyscy moi znajomi, nie mieli takich doswiadczen jak Ty, co nie oznacza, ze takie sytuacje sie nie zdarzaja (Ty jestes przykladem, ze sie zdarzaja – ale czy to tak naprawde jest takie charakterystyczne dla UK? smiem szczerze watpic)... Ale budowanie na podstawie Twoich doswiadczen, obrazu, ze jest tak zawsze i wszedzie, jest delikatnie mowiac – duza przesada.Piszesz o „ich” ignorancji, o tym, ze nalezy dzwonic „z morda”, opieprzac, grozic sadami… To przeciez zwykle pieniactwo Bazylku.

O ile sie nie myle, to Mac ma przybyc dzisiaj lub jutro:
Estimated Delivery: 27 Feb, 2008 – 28 Feb, 2008

Wiec ten post, to byl tak aby sobie pomarudzic poraz kolejny? Wiem, wiem moge nie czytac twego bloga, ale lubie sie z rana powkurzac czasem – na Ciebie.

bazyl

Smuggi: Gdyby Cię to tak na prawdę irytowało, to byś go nie czytał – to raz. Pieniactwo? Bardzo możliwe. Jak już Ci kiedys pisałem – to taki mój zawór bezpieczeństwa, żeby nie zacząć biegać i krzyczeć. Z drugiej strony – o ile rozumiem, że Tobie i Twoim znajomym zdarzają się takie sytuacje raczej rzadko, to mnie zdarzają się cały czas.

A co do terminu – zmienił się, bo nadali paczkę dwa dni wcześniej i wysłali mi potwierdzenie, że ma dojść 26stego. Popatrz na to z innej strony. Planujesz ten dzień, ktoś musi to odebrać, a potem siedzi i czeka jak furiat w domu i nic z tego nie ma. :-)

Pozdrowienia z London City. Wracamy do pracy :D

bazyl

A co do dzwonienia i grożenia: To nie pieniactwo. To jedyna metoda jaka działa. Przez ten okres, który tu mieszkam zamiawiałem na prawdę wiele usług i żadnej nigdy nie udało im się ot tak wykonać. Czasem po prostu dłużej czekałem, ale w większości przypadków musiałem dzwonić po 10 razy i grozić, tracąc nerwy, czas i pieniądze na telefon.

Taki jest mój obraz. Bo tak mnie tutaj traktują. Więc ja będę ich tu traktował tak samo ;]

Skomentuj:

Nick
URI
Kod: code