Archiwum
- Sierpień 2008 (4)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (23)
- Emigracja (50)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (229)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (29)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (39)
- Cocoa (14)
- iPhone (2)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Fame
I'm gonna trade this life for fortune and fame I'd even cut my hair and change my name
So true. Chyba za bardzo się identyfikuję z takimi słowami. A nawet część z nich wprowadziłem w życie.
W sumie to te chłopaki i tak wszystko śpiewają na jedno kopyto. Ale tekst wyrywa czachę z miednicą.
Jam w końcu szczęśliw
Nawet bardzo.
Zabaweczka na biurku

Wspaniały, czyż nie? ;]
Strony internetowe
Kiedy zaczynałem zabawę z komputerami, pierwszą pracę, jaką udało mi się złapać, było robienie stronek internetowych. Już w tamtym czasie traktowano tego rodzaju pracę jako zdeczka upadlającą. Że niby to takie dłubanie w g..., a w sumie to nawet bardzo proste dłubanie.
Kiedy ostatnimi czasy zacząłem się bawić w zrobienie swojej własnej strony domowej (i redesign mojego bloga), zorientowałem się, jak bardzo nie mają racji ci, którzy tak sądzą.
Wielokrotnie wystawiałem znajomych webdeveloperów na próby zadając im kretyńskie (tak mi się zdaje) pytania. Irytowałem się, jak coś, co w moim mniemaniu jest dobrze, nie wyświetla się w przeglądarce jak powinno.
Innymi słowy - szlag mnie trafiał.
Po kilku bogatszych wypowiedziach jednego znajomego na temat tego jak rzeczywiście działa xHTML, czy CSS, zacząłem rozumieć jaki kawał wiedzy kryje się za tym, żeby dobrze i sprawnie budować serwisy internetowe.
To, że się do tego specjalnie nie nadaję to jedno. Ale z drugiej strony, wszyscy webdeveloperzy z prawdziwego zdarzenia (a poznałem ich trochę w ostatnim czasie) mają u mnie spory szacunek.
Wyrazy szacunku, drodzy koledzy. Odwalacie kawał dobrej roboty.
And I really mean it!
Batalii z komputerem ciąg dalszy
Jestem zdumiony.
Naprawdę zdumiony!
Strona z informacjami na temat przesyłki została zaktualizowana. Dzięki niej wiem, że nie tylko dziś nikt mi niczego nie dostarczy, ale że dziś o godzinie 19.31 paczka dopiero doleciała do Europy.
Banda impertynentów.
Gdzie mój komputer?
Pytanie jest dobre. Bo w sumie jest opłacony. Dziś jest deadline dostarczenia, ktoś cały czas czeka u mnie w domu na ew. przesyłkę, a dostawcy, jak nie było tak nie ma. Patrząc na zegarek, mogę jedynie stwierdzić, że raczej mu się dziś już do mnie dotrzeć nie zdarzy.
Mimo, że do przewidzenia - cała sytuacja mocno mnie irytuje. Nie zdarzyło mi się w tym kraju, żeby coś tak po prostu do mnie dotarło na czas. Co ciekawe, czytając fora dyskusyjne na temat dostaw ze sklepu Apple mówią wprost - normalka, że poczekasz z tydzień - dwa dłużej niż powinieneś.
Pytanie moje zatem jest takie. Skoro wszyscy o tym wiedzą, dlaczego Apple nic z tym nie robi?
Jeśli ktoś jeszcze ponarzeka na SAD w Polsce, to mu głowę utnę. Nie-tubylcy nie wiedzą tak na prawdę co to jest ludzka ignorancja i życzę im, żeby nigdy się o tym nie przekonali.
Tymczasem ja - wydawszy już odpowiednie pieniądze - czekam (nie)cierpliwie na swoją przesyłkę i tracę czas.
Niestety, nie przez nic innego, jak zwykłą ignorancję - od pracowników Apple począwszy, na zidiociałych dostawcach skończywszy.
Na prawdę jest mi przykro. Bo w końcu strasznie oczekuję na tę jedną przesyłkę i mimo, że w duszy wiedziałem jak cała "dostawa" będzie się rozgrywała, mam żal do tych ludzi.
Zwyczajny żal.
Reklama po raz kolejny
Ledwo wczoraj pisałem o reklamach. O tym, jak bardzo podobała mi się pewna reklama Ery sprzed ładnych paru lat.
No i dziś, z pomocą znajomych, udało mi się ją odnaleźć :-)
A co wy o niej myślicie?
Uwaga! Reklama
Jakiś czas temu, miałem w domu małą dyskusję na temat wyższości zagranicznych reklam nad Polskimi. Podobno inwencja twórcza za granicą w tym względzie jest lepsza.
Nie potrafię się z tym do końca zgodzić. No bo przecież Prawie jak Żywiec.. bo w końcu Żubr występuje w puszczy... albo chociażby Mumio z Plus GSM. I takich jest sporo!
Pamiętam, jak dawno, dawno temu była bardzo milusia reklama Ery pt. "Zadzwoń do mamy". Rozłożyła mnie na kolana.
Tymczasem Brytyjski humor jest jedna zgoła inny. I też są lepsze od zwykłych proszki, ale i są przemyślane reklamy. Nie będę też wspominał amerykańskiej twórczości widocznej np w reklamach Apple.
Dziś od znajomego dostałem połączenie brytyjskiej z polską.. mówię tu o inwencji twórczo-reklamowej. Reklama BZWBK z Johnem Cleese. Wrzucam ją tutaj. Jak o mnie chodzi - bardzo dobra, choć bardzo brytyjska :-)
Perypetie z zabaweczką
Zajrzałem sobie na stronę Apple Store, żeby sprawdzić jak idzie dostarczanie mi komputera.
... i się przeraziłem...
Not yet shipped
Estimated Shipping: 19 Feb, 2008
Estimated Delivery: 27 Feb, 2008 - 28 Feb, 2008
Się, kurna naczekam...
Zabawka
W końcu się udało. Pozbierałem troszkę, resztę wziąłem na kredyt i zakupiłem sobie nowego komputerka. Tym razem stacjonarnego, bo czasem lepiej posiedzieć przy kompie, a nie z kompem.
Informuję więc, że jeśli bank nie zrobi mi już więcej żadnego hopla (a nie powinien, bo kredyt już formalnie zatwierdził) za kilka dni będę posiadaczem komputerka moich marzeń.
Oznacza to też przyspieszenie prac nad moją zabawkową aplikacją, bo skończy się w domu wojna o dostęp do komputra :-)
Proszę bardzo o trzymanie kciuków :)


