Archiwum
- Listopad 2008 (2)
- Październik 2008 (2)
- Wrzesień 2008 (2)
- Sierpień 2008 (5)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (25)
- Emigracja (51)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (230)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (30)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (42)
- Cocoa (14)
- iPhone (4)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Dla mnie to by była kompletna porażka
...gdyby obcokrajowiec zaczął mi poprawiać dokumenty (ortografia, interpunkcja, gramatyka), które sam napisałem w swoim ojczystym języku.
A oni się tylko cieszą z tym swoim grymasem, jak robię to po raz setny.
Cth
Może to jakiś niewybredny żart z przyjezdnych? ;]
bazyl
Tzn co? Ze robia bledy specjalnie? :-)
Cth
No, dokładnie – Pewnie czerpią przyjemność z patrzenia na rozterki zagranicznych którzy uczyli się języka tylko po to by po przyjeździe odkryć, że lokalni nie przykładają do niego większego znaczenia. Nie daj się im, bij po głowach :^).
bazyl
Nie jest tak do konca. Przecietny brytol nie zna swojego wlasnego jezyka. Ale i tak nienawisc do imigrantow rosnie.
Bardzo typowy dowcip to:
Rozmowa dwoch facetow w kuchni w pracy. – Wiesz co stary? Dzis przydazyla mi sie niesamowita sprawa. Jak szedlem do pracy uslyszalem angielski akcent!
e
a na swoje bledy ortograficzne to co, ulge dostales i nie musisz patrzec? ;> [czepiam sie]
bo oni tu wszyscy sa glupi. tfu. chcialam powiedziec, sa dysortografami czy jakimis innymi z dys. nie. naprawde. z tego co zauwazylam, to zdecydowana wiekszosc nie umie pisac. smiem twierdzic, ze sa daleko za nami jesli chodzi o wyksztalcenie i takie tam, ale tez moze to kwestia otoczenia.
Smuggi
[e]
Kwestia otoczenia! Kazdy dobiera sobie takie otoczenie, na jakie zasluguje ;-) Prosta zasada – masz idiotow wokol siebie w pracy, to zmien prace… Bzdura jest twierdzic, ze nie ma sie wyjscia – to zwykle wygodnictwo.
e
oczywiscie! chcialam tylko usprawiedliwic ewentualne generalizowanie w tym temacie. moze ten kraj nie jest pelen przyglupow, moze po prostu nie mialam szczescia? (:
i0cus
Mialem kontakt z biurwami, z pracownikami ,,client oriented’‘ i ze zwyklymi robolami — wszyscy tu robia jakies banalne bledy w swoim wlasnym jezyku. Albo zupelnie niebanalne (pisanie wyrazow ze sluchu im, delikatnie mowiac, nie idzie). Zmienic srodowisko? Na bilet do Nju Ziland mje nie stac. Ani do Ausstralyji. ;)
Kasia
Bazyl, to chyba kwestia mentalności – oni mają tyle braków w różnych dziedzinach i tak luźne podejście do tego, że co im tam błędy…
ale wiesz co? u nas będzie to samo, widzę po swoich uczniach – oni są tak przyzwyczajeni do tego, że robią błędy (czy to mają na to kwity, czy nie) i że wszyscy w ich mniemaniu je robią, że przestali odczuwać najmniejsze zażenowanie z tego powodu… a kiedyś przyjdzie napisać podanie do pracy, pismo urzędowe, wpisać się do dziennika czy księgi pamiątkowej…
Jezuch
<cyt>a kiedyś przyjdzie napisać podanie do pracy, pismo urzędowe, wpisać się do dziennika czy księgi pamiątkowej…</cyt>
Przychodzi baba do lekarza, a lekarz też baba ;) Znaczy się – przyjdzie napisać, a specjalista od rekrutacji wcale nie lepszy ;) [problem może być tylko w czasie okresu przejściowego, ale to tylko jedno pokolenie trwa ;)]
[BTW: co nie znaczy, że pochwalam luzactwo językowe, taka tylko cyniczna obserwacja]
Cachotterie
Oj Bazyl, mówisz tak, jakby w Polsce ludzie pisali poprawnie i błędów nie robili we własnym języku. Jak zapomniałeś, że są tacy co piszą „ktury”, „wogule”, „rzaden” itp. kwiatki to sobie poczytaj onet tudzież inną gazetę.pl.
A mówiąc bardziej wprost – po obu stronach wody są kompletne jełopy, jak i ludzie znający się na własnym języku. Ja na przykład w ogromnej większości otrzymywanych firmowych maili nie mam żadnych błędów – ale czytuję zagraniczne fora i wiem że tu jest to samo co u nas. Wszystko to kwestia środowiska, nie narodowości.
bazyl
Poniekąd. Ale ludzie po wyższych uczelniach?
Cachotterie
A u nas to nie ma wyższych uczelni śpiewania i gotowania na parze? ;)
Zresztą, mam kupę znajomych po polibudzie, skądinąd całkiem niezłych informatyków, wyznających zasadę, że oni są ściśli i ortografii znać nie muszą. Czytanie ich sprawozdań na studiach należało zacząć od przepuszczenia tekstu przez korektę w wordzie ;) Więc… serio, chyba trochę się czepiasz. Wszędzie jest to samo, ludzie potrafiący czytać ze zrozumieniem (!) to porażająca mniejszość, to samo z umiejętnością wypowiedzi pisemnej z zachowaniem choćby podstawowej interpunkcji, ortografii i gramatyki. O sensie nie wspomnę :)
Jezuch
LOL, informatyk, który nie musi znać ortografii (i/lub gramatyki)?? To chyba nie programista, w takim razie ;) Już sobie wyobrażam jak wygląda kod takiego ;)
bazyl
@Jezuch: Bardzo syfiasto.. wierz mi :D
Cachotterie
Wiesz, niezależnie czy nazwiesz zmienną mujLicznik czy mójLicznik to generalnie kod zadziała tak samo ;)
Zresztą zauważyłam że dziwnym trafem ludzie, którzy nie mogą zapamiętać pisowni „ktury”, jakoś z pisownią w języku obcym nie mają problemów.
Jezuch
Heh, przypomniało mi się, że w mojej pierwszej robocie nasz project manager miał na pieńku z ortografią (po angielsku też – „tim” zamiast „team”, np.) i rzeczywiście jego kod był raczej marny ;)
Ja bym się w każdym razie spodziewał, ze w profesji, w której na co dzień obcuje się z językami, zdolności językowe będą raczej wymagane. Nie wiem co prawda jak się ma do tego zwykła, uczciwa dysortografia… ;)
BTW: ów project manager potem pracował ze mną w drugiej mojej pracy i zdaje się on być przykładem zasady Dilberta1 – niekompetentni ludzie są przenoszeni tam, gdzie mogą uczynić najmniej szkód, czyli do zarządu ;)
[1] http://en.wikipedia.org/wiki/The_Dilbert_Principle
Buz'ka
no to ja juz rozumiem dlaczego ja mam w szkole taki glupi zarzad! hehehe ;) myslicie ze tylko informatycy maja problemy z gramatyka albo ortografia? a nauczyciele to nie laska? (sorki, nie mam polskich krzaczkow w klawiaturze)a najbardziej mnie mierzi jak mnie jakis native speaker poucza – a ja mam gramatyke angielska od 30 lat w malym palcu! u nogi, hehehe :) (jak Tytus ;) ten od Romka i A’Tomka ;)


