Archiwum
- Sierpień 2008 (4)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (23)
- Emigracja (50)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (229)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (29)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (39)
- Cocoa (14)
- iPhone (2)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
BBC One: Breakfast Show
Jeśli ktoś z Was odbiera BBC One i ma ochotę zobaczyć moją mordę wypowiadającą się na temat Polskiej imigracji w jUKeju, zapraszam jutro rano.
Wchodzę na antenę około godziny 8smej rano.
Będzie śmiesznie. Już nie mogę się doczekać.
Brit pop
Na wyspach istnieje dość specyfiiczny rodzaj muzyki. Nazywa się on Brit Pop i jest mocno udziwnionym rodzajem Pop muzyki. Bardzo rzadko się zdarza, że zespół tworzący taką muzykę wyrywa się i zdobywa sławę gdzieś dalej niż na tej wietrznej i deszczowej wyspie.
Cóż takiego innego jest w tej muzyce? Ciężko stwierdzić, ale po usłyszeniu jej raz, zawsze rozpozna się ją jako zupełnie inny trend. Muzyka, mimo że dość prosta, wpada w ucho. Nie każdy kawałek oczywiście. Ale coś je wiąże.
Być może to dziwne, ale jakoś bardziej zaczęła mi ta muzyka odpowiadać od momentu, kiedy tu zamieszkałem.
Załączam próbkę, która jeszcze pół roku temu utrzymywała się dość długo na topie list przebojów. Just Jack i ich utwór Starz in their eyes opowiada o innym, już mniej miłym trendzie. Bardzo wyspiarskim. Ale o tym kiedy indziej.
Miłego słuchania.
Cocoa
Ostatnio - po dyskusji ze znajomym na temat jego statystyk bloga - postanowiłem samemu sprawdzić po jakich słowach kluczowych ludziska wyszukują moje wypociny.
Poza podstawową frazą bazyl blog znalazła się inna.
Programowanie Cocoa
Gugiel wyjawił mi tajemnicę. W Polsce NIE MA materiałów na ten temat poza kilkoma bzdetnymi artykułami na jakiś wiki i kilkoma moimi (do tego z poważnymi błędami) artykułami.
Należałoby to chyba jednak zmienić.
Szukam chętnych :)
Półmetek A6W - czyli kuracja odchudzająca
Jak już wcześniej pisałem, zabrałem się (po długich namowach kobiety) za zrobienie coś z postępującą lustrzycą. Wybrałem (ee.. -śmy?) metodę A6W. Pora pokazać wstępne rezultaty kuracji.
Uwaga, wpis zawiera "obsceniczne" zdjęcia mojego obleśnego brzucha!
- Z czegoś takiego startowałem, choć prawda jest taka, że było znacznie gorzej. To zdjęcie po pierwszych dwóch dniach kuracji. Waga startowa: 91kg.
- Po pierwszym tygodniu byłem zaskoczony efektami. Straciłem 5kg!!! Brzuch stężał i tłuszczyk się ubił. Już mniej upadał mi na jajka. Od razu jakoś lżej było. Waga: 86kg.
- Dwa tygodnie kuracji dały w kość zarówno mnie jak i brzuchowi. Pampers przy ćwiczeniach zaczął być obowiązkowy, ale efekt... Zbity brzunio. Zacząłem widzieć swoje kolana, a spodnie mimo paska musiałem co chwila podciągać. Schudłem już mniej, ale sądzę, że pod tłuszczykiem też zaczęła się rewolucja. Waga: 82kg.
- Dziś mija 3 tygodnie i jestem coraz bardziej zadowolony. Mimo, że zdjęcia kiepsko to pokazują, to tłuszcz jest już niewielki, a wcięcia w nim wynikają z warstwy pod tłuszczem. Czuję już uformowane mięśnie. Tylko tłuszczyk je trochę zbytnio przykrywa. Znów waga spadła, ale niewiele i wątpię by spadła bardziej. Waga: 79kg.
Jak widać - wyniki imponujące. Szczególnie, że to dopiero połowa kuracji. Jeszcze drugie tyle. Do bólu brzucha się już przyzwyczaiłem. Szczególnie, że momentami jest nawet... przyjemny. Nie, nie, nie jestem masochistą! Po prostu "ból" to owe czucie mięśni pod spodem. I wychodzi na to, że zobaczę je, kiedy kuracja się skończy.
Nie wiem jak wy, ale ja jestem zaskoczony. Nie miałem pojęcia, że w tak krótkim czasie można dokonać czegoś takiego!
Ciuchy - owszem - muszę wymienić. Ale czuję się wyśmienicie. Samopoczucie znacznie mi poprawiło. Znajomy z pracy, który ma 51 lat a wygląda rzeźko (maniak siłowni), mówi że dla faceta jednak wygląd ma znaczenie i żebym kontynuował, a potem może rozbudował coś na klatce piersiowej do kompletu. Mówi, że zacząłem idealnie, bo brzuch najważniejszy jest (razem z plecami) do rozbudowywania wszystkiego innego. To tzw core. No cóż. Musi mieć rację.
Wracając do pytania: czy warto?
Odpowiedź pozostawiam Wam...
Dla mnie to by była kompletna porażka
...gdyby obcokrajowiec zaczął mi poprawiać dokumenty (ortografia, interpunkcja, gramatyka), które sam napisałem w swoim ojczystym języku.
A oni się tylko cieszą z tym swoim grymasem, jak robię to po raz setny.
Poczta...
Poczta Polska to miodzio w porównaniu do Brytyjskiej.
Kretyni stworzyli sobie takie "zasady", że jeśli w budynku jest domofon, to oni na górę nie wejdą, tylko zostawią awizo.. często nie w skrzynce, tylko gdzieś zatknięte, żeby wszyscy mogli poczytać. Paczek nie noszą raczej w ogóle. Tylko awiza.
Właśnie dziś, ogłosili strajk.
Przez tydzień nie będę miał poczty. Po raz 5ty w tym roku zresztą.
Jak dla mnie to mogą ich wystrzelać.


