Archiwum
- Listopad 2008 (2)
- Październik 2008 (2)
- Wrzesień 2008 (2)
- Sierpień 2008 (5)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (25)
- Emigracja (51)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (230)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (30)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (42)
- Cocoa (14)
- iPhone (4)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Małe Rio
Raz w roku w Londynie robi się podobny szum do Rio. Nazywają to Notting Hill Carnival. Pewnie dlatego, że karnawał jest w dzielnicy Notting Hill. Karnawałem nazywa się dlatego, że jest na ulicy i robi wiele hałasu.
Choć nie można powiedzieć, że o nic.
Karnawał jako całość trwa dwa dni. Dzień pierwszy jest dla dzieci. Mnóstwo atrakcji, wata cukrowa, balony i tym podobne pierdolety. Oznacza to również, że dorośli zachowują się doroślej i starają się raczej nie prać po mordach.
Drugi dzień jednak należy już w całości dla dużych dzieci. Karnawał niby jest ten sam, ale jakby więcej jest stanowisk z piwem niż z lodami, czy watą cukrową.
Sama atmosfera imprezy jest raczej dziwaczna. Kilka ulic zamkniętych dla ruchu jest przeładowana ludźmi gnącymi się w takt bongosów albo innego pokrzykiwania. Coponiektórzy leją pod murami, a innych stać na toalety za funta w nowopowstałych toaletach publicznych w pobliskich domach.
Stosy śmieci na chodnikach rosną w zastraszającym tempie. W niektórych miejscach powstają "stoiska", na których ekipa murzyńska wygina tyłki damskie i torsy męskie pokrzykując radośnie w nutę swojej muzyki. Jest to dość miłe, jeno troszeczkę głośne.
Kiedy przechodziło się obok zestawu głośników, można było poczuć drżenie każdego organu wewnętrznego. Odruch wymiotny był niemalże natychmiastowy.
Ogólnie rzecz biorąc impreza podobno była z pompą, choć tego jakoś nie doświadczyłem. Były to obchody 200-lecia zniesienia niewolnictwa. Zdaje się jednak, że jedynym atutem tegorocznych obchodów była zminimalizowana przestępczość podczas karnawału. Tylko 150 osób wylądowała za kratkami i tylko 25 osób dostało nożem między żebra.
Faktycznie. Jest się czym chwalić.
Dla zainteresowanych, pod tym adresem można znaleźć kilka fotek z karnawału pomieszanych z innymi zrobionymi przeze mnie tego dnia.
Choć po prawdzie - nie było się czym podniecać.
Kasia
no nie wiem… zrobiłeś imprezie taki marketing, że nic tylko wiać, gdzie pieprz rośnie;D
Cachotterie
Hehe, bazyl calej Anglii taki marketing robi ;)
Mnie to nawet by sie podobalo gdyby nie element o glosnikach i drgajacych organach wewnetrznych… Nie wiem czemu tworcom karnawalu wydaje sie, ze im glosniej lupna, tym lepiej ludzie beda sie bawic…


