Archiwum
- Sierpień 2008 (4)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (23)
- Emigracja (50)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (229)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (29)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (39)
- Cocoa (14)
- iPhone (2)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Brytyjska wiedza
Kiedyś już chciałem o tym napisać, ale nigdy nie mogłem się za to zabrać.
Tym razem po prostu powiem, że tak jest. I to nawet wśród ludzi z wyższym wykształceniem. Bardzo niewiele brytyjczyków wie w ogóle coś ponad to jakiego koloru są gacie Bekhama
Bajer polega jednak na tym, że Polska zmierza w dokładnie tym samym kierunku. Co zresztą wyraźnie widać, po naszych rządzących. Głowa Państwa wielkości siedzącego psa szczująca swoją władzą wszystkich dookoła i jego lustrzany braciszek, który też z tej władzy korzysta nie znając przy tym nawet hymnu narodowego.
Dobra nasza?
Ja tam zaczynam się bać.
Rejestracja stron
Właśnie przeczytałem sobie uważnie notki na portalach, że niby moją stronę mam rejestrować w sądzie i płacić za to pieniądze, bo jest blogiem i uaktualniam ją częściej niż raz w roku.
Wysoki sądzie, najwyższa izbo, panowie i panie politycy.
Poprzewracało Wam się już w Waszych szacownych dupach. Nie jest moją winą, że nie potraficie rządzić ani sądzić. Takie prawo możecie sobie wsadzić głęboko tam gdzie słońce Wam już nie dochodzi. Polecam jednak na przyszłość zapytać się kogoś kto ma mózg na temat prawa, które chcecie stanowić i (o mój Boże!) sankcjonować.
Sądzę również, że powinniście się przebranżowić i zająć - na przykład - ogrodnictwem. Bo pseudopolityka jaką uprawiacie już nawet nie jest śmieszna. Jest tragikomedią. Śmieje się z Was cały świat, a Wy tylko podrygujecie w tańcu pacynek.
Małe Rio
Raz w roku w Londynie robi się podobny szum do Rio. Nazywają to Notting Hill Carnival. Pewnie dlatego, że karnawał jest w dzielnicy Notting Hill. Karnawałem nazywa się dlatego, że jest na ulicy i robi wiele hałasu.
Choć nie można powiedzieć, że o nic.
Karnawał jako całość trwa dwa dni. Dzień pierwszy jest dla dzieci. Mnóstwo atrakcji, wata cukrowa, balony i tym podobne pierdolety. Oznacza to również, że dorośli zachowują się doroślej i starają się raczej nie prać po mordach.
Drugi dzień jednak należy już w całości dla dużych dzieci. Karnawał niby jest ten sam, ale jakby więcej jest stanowisk z piwem niż z lodami, czy watą cukrową.
Sama atmosfera imprezy jest raczej dziwaczna. Kilka ulic zamkniętych dla ruchu jest przeładowana ludźmi gnącymi się w takt bongosów albo innego pokrzykiwania. Coponiektórzy leją pod murami, a innych stać na toalety za funta w nowopowstałych toaletach publicznych w pobliskich domach.
Stosy śmieci na chodnikach rosną w zastraszającym tempie. W niektórych miejscach powstają "stoiska", na których ekipa murzyńska wygina tyłki damskie i torsy męskie pokrzykując radośnie w nutę swojej muzyki. Jest to dość miłe, jeno troszeczkę głośne.
Kiedy przechodziło się obok zestawu głośników, można było poczuć drżenie każdego organu wewnętrznego. Odruch wymiotny był niemalże natychmiastowy.
Ogólnie rzecz biorąc impreza podobno była z pompą, choć tego jakoś nie doświadczyłem. Były to obchody 200-lecia zniesienia niewolnictwa. Zdaje się jednak, że jedynym atutem tegorocznych obchodów była zminimalizowana przestępczość podczas karnawału. Tylko 150 osób wylądowała za kratkami i tylko 25 osób dostało nożem między żebra.
Faktycznie. Jest się czym chwalić.
Dla zainteresowanych, pod tym adresem można znaleźć kilka fotek z karnawału pomieszanych z innymi zrobionymi przeze mnie tego dnia.
Choć po prawdzie - nie było się czym podniecać.
Akcja "Wisła"
Czytając kolejne ciekawe wiadomości z Polski, zaczynam odnosić wrażenie, że aktualny rząd wyznaje politykę określoną dawno dawno temu mianem Akcji "Wisła": Pogłebiać dno i trzymać się koryta.
Postanowienia
Co roku tworzę sobie listę postanowień, co chcę osiągnąć w ciągu następnych 12 miesięcy. Na koniec zawsze się rozliczam z tego co udało się osiągnąć i to czego osiągnąć się nie udało. Prawie zawsze lista wychodziła pół na pół. Nie zadowalało mnie to zbytnio. Zawsze się biczowałem, że za mało się staram, że da się lepiej i tak dalej.
Z drugiej jednak strony zawsze na liście znajdowało się kilka pozycji z serii "nie do osiągnięcia". Coś w rodzaju kretyńskich marzeń. Ale nie odpuszczałem sobie nigdy takich wpisów. W końcu po części marzeniami się żyje.
Ten rok jednak przyniósł nieoczekiwane rezultaty, jak chodzi o "spełnialność" listy.
Nie zrealizowałem ani jednego punktu planu.
A kolejny rok znów minął.


