Archiwum
- Listopad 2008 (2)
- Październik 2008 (2)
- Wrzesień 2008 (2)
- Sierpień 2008 (5)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (25)
- Emigracja (51)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (230)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (30)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (42)
- Cocoa (14)
- iPhone (4)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Słowa Mają Siłę
Wczoraj miałem położyć się wcześniej spać. O tak. Znacznie wcześniej, bo niedospany chodzę w poniedziałki strasznie. Zamiast tego dorwałem ksiąźkę, którą musiałem skończyć czytać, zanim położyłem się spać. I tak oto chodzę niewyspany kolejny dzień...
Książka nosi tytuł SMS - Słowa Mają Siłę.
O czym ta książka jest? O chłopaku, co to dziewczynę umiłował i zaczął pisać do niej skrycie SMSy. Setki SMSów. Bo niską samoocenę miał i uważał się za niegodnego jej pięknego oblicza. Ona za to przechodzi piękne przeobrażenie i nawet zdaje się kochać anonimowego nadawcę SMSów. Choć nie do końca, bo puszcza się na lewo i prawo z kim bądź.
Żeby jeszcze było weselej, okazuje się, że cała akcja jest w małej mieścince, gdzie wszyscy się znają.
I o tym książka właśnie jest. Należy jednak również powiedzieć czym ona nie jest. Mianowicie nie jest to powieść romantyczna. W powieści romantycznej jest, jak sama nazwa wskazuje, romantyzm. Miłość dwojga ludzi, czasem zakazana, a czasem niemożliwa do zrealizowania. Zawsze kończy się tragicznie.
A jak kończy się tutaj? No cóż. Szczerze mówiąc, chciałbym się mylić, ale z tego co mówi sam autor i tego co czytałem, to jest to prawdziwa historia, która się autorowi przytrafiła. Dopisał jedynie zakończenie i puścił do druku.
I w to, niestety, jestem w stanie uwierzyć.
To mnie martwi. Dlaczego? Ponieważ o ile wszyscy twierdzą, że Nadia (główna bohaterka) dostała w końcu to, na co zasłużyła, to chyba nie zdają sobie sprawy, że Daniel (głowny bohater dramatu - poniekąd autor książki), to na co sobie zasłużył też dostał.
Ludzie wyszukują sensacji. Odnajdują na siłę kruszyny romantyzmu, gdzie ich nie ma. Facet nie jest nowym wcieleniem Wertera. Po prostu się nieszczęśliwie zakochał. A ponieważ zakochał się w swoim własnym mniemaniu tak nieszczęśliwie, podarował jej jedynie garść SMSów. Ukrywał się nie tyle za dwoma, co trzema, czterema obliczami na raz. I właśnie dlatego uważam, że jest nie lepszy od tej swojej laseczki ukochanej, co to miała na raz trzech, czterech chłopaków.
I w sumie, to jeśli książka jest oparta na faktach i jedynie zakończenie zostało zmyślone, to ja bardzo bym chciał, żeby też się spełniło.
Bo o ile jestem bardzo tolerancyjny, to pewnych granic się nie przekracza. Granic dobrego smaku. A te dwoje czubów z ich przekraczania zrobili teleturniej.
I to tyle na temat książki. Kto chce, niech sobie przeczyta. Ja nie żałuję straconego czasu. Ot, kolejny świat, czy też jego odbicie w papierze. A sama forma też przyciąga. Większość napisana w formie dialogu SMSów... Po max 160 znaków.
Ryba
:)
A to ci parada... ekshibicjonizm postmodernistyczny.
Az zerkne :)
fox
hello Bazyl :)
tak sobie googlalem az wygooglalem i widze, zes sie niezle tutaj porozpisywal
odkad pamietam to miales smykalke do pisania. fajnie sie to czyta :P
pozdrowionka od foxa (tego z ii / loxiv)
Ja-Joanna
Ciekawe, że przeczytałeś tą książkę, i że teraz (dopiero) i że jeszcze ludzie ją czytają (co mnie cieszy, bo w sumie wydana już 4 lata temu), jakiejkolwiek byś nie miał o niej opinii.
Będąc licealistką jeszcze czytałam "maszynopis" tej książki zanim mój tata zdecydował się ją wydać, i byłam wtedy zachwycona nią. Ale to taki wiek (był), komórki swojej chyba nawet jeszcze wówczas nie miałam. Teraz taka korespondencja smsowa nikogo nie dziwi. Ludzie się poznają w dziwnych miejscach (Internet itp.). Niestety trudno być romantycznym przez smsy. Daniel (który faktycznie tak się nazywa) opisał prawdziwą historię i sądząc z jego reakcji i ogromnej chęci opublikowania jej również bardzo tą historię (wówczas) przeżywał. Kiedyś jeszcze miał swoją stronę internetową, tam się można było sporo o nim dowiedzieć, teraz jakoś nie mogę jej znaleźć, może zlikwidował.
Mi trudno teraz wystawiać opinie nt tej książki, bo 1) czytałam ją ok. 5 lat temu 2) nie mogłabym być obiektywna
Ja-Joanna
W ramach ciekawostki (jednak znalazłam): http://www.denis77.republika.pl/
bazyl
Widzialem. I nie zmienia to kompletnie mojego nastawienia wobec danej osoby ;]
Powstrzymalem sie od pisania mu jakichkolwiek maili. Bo co to ma teraz za znaczenie? :)
Nie moje malpy i nie moj cyrk.
Ciekawie jednak maly jest swiat, skoro nadle sie odnajduje ludzi, ktorzy mieli cos wspolnego z wydaniem tego "dziela" ;]


