Archiwum
- Listopad 2008 (2)
- Październik 2008 (2)
- Wrzesień 2008 (2)
- Sierpień 2008 (5)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (25)
- Emigracja (51)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (230)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (30)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (42)
- Cocoa (14)
- iPhone (4)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Nowe zycie
Bo chyba tak nalezy to wszystko nazwac. Tak, rozpoczynam nowe zycie. Jeszcze nie do konca poukladane, ale jednak.
W ostatni weekend przeprowadzilem sie do nowego mieszkania. Niestety nie ma tam ani telewizji, ani telefonu, o internecie juz nie wspominajac. Wszystko sie dzieje bardzo powoli. Jak to juz bywa w powolnym do cna kraju. Zblizaja sie swieta, ludzie biora wolne. Puste korytarze w firmie, puste biurka. Dlugie przerwy na lunch, praca nie do konca skoncentrowana na pracy. Mnostwo dyskusji. Czasem piwko w godzinach pracy (ktore jest tu zwyczajna norma) pomaga. Mnie na przyklad - w mowieniu. Jezyk angielski nie jest moim naturalnym jezykiem. Ale z dnia na dzien mam mniejsze problemy z jego uzywaniem. Przestalem sie ograniczac do krotkich form konstruowanych jedynie na potrzeby komunikacji dla samej pracy. Zaczalem dowcipkowac, rozwijac kontakty z ludzmi w firmie. Zrobilo sie milo. Zaczynam ludzi od ich tej bardziej naturalnej strony. Rozrywkowej.
Do pelni szczescia brakuje jeszcze wielu skladnikow, ale jest na prawde ciekawie. Zaczynam sie coraz mniej przejmowac tym, co przyniesie nastepny dzien. Uruchamiam powoli trybiki naturalnego zycia tutaj. Praca jest praca, ale kiedy sie z niej wychodzi, nalezy o niej zapomniec. Jest tysiace ciekawszych zajec niz myslenie o pracy.
I to jest fakt.
Weekendy nadal sa dosc spokojne, leniwe. Choc ostatnio wiele rzeczy dzialo sie ze wzgledu na moje przeprowadzki, to zaczyna byc juz raczej normalnie. Coraz wiecej spraw jest juz rozwiazanych. Kiedy bede mial internet, telewizor... i splacone dlugi...
Ale juz moge odczuc zmiany. Zmiany chyba na lepsze. Zaczalem bardziej doceniac chwile, ktore ma sie tylko dla siebie. Doceniac ludzi i wyjscia na piwo. Siedzenie w domu przestalo miec wiekszy sens.
I nie moge tego wszystkie zrzucic na barki Anglii jako takiej. Tego powszechnego stwierdzenia, ze tutaj po prostu zyje sie lepiej. Oj nie! Chodzi po prostu, ze moje zycie uleglo ogromnym zmianom. I sam fakt, ze wszystko jest nowe, wybudzilo mnie jakos z tego nudnego, dlugiego, zimowego snu.
I w sumie ciekawe, co przyniesie jutro. Bo obaw czy nie przyniesie czegos zlego juz raczej nie mam.
Po prostu bedzie cos nowego.
Jak to nowe zycie.
froger3
Powodzenia!
byc moze ja tez od przyszlego roku zaczne cos podobnego:)
Mamuśka :-)
Superasto :) i o to chodziło, trzeba życ a nie tylko pracowac i spać :)
kalibabka
a to dopiero początek... :)


