Strona główna Kontakt Jogger

Bazylowy Jogg

O makach, życiu i innych pierdołach

Dlaczego?

To pytanie chyba zadano mi najwiecej razy w ciagu ostatnich kilku tygodni.
Dlaczego wybralem inny kraj. Emigracje na zachod. A odpowiedzi przeciez jest taka roznorodnosc...

Tutaj po prostu lepiej sie zyje mowila starsza pani w autobusie do jakiejs mlodszej kobiety (choc juz traconej pedzacym rydwanem czasu). Wywyzszala sie. Mowila o wspanialosci JEJ wspanialego kraju. A przeciez do tej pory jest zapewne tu obca. Jak i ja. Poza tym jakie lepiej? Zyje sie inaczej. Pokusilbym sie nawet o stwierdzenie, ze trudniej! Bo przeciez obcy jezyk, obca kultura. Wieczne problemy z przyzwyczajeniem sie do tej rzeczywistosci - jakze innej od naszej polskiej.

Za praca. Taka jest chyba odpowiedz wiekszosci ludzi. Bo przeciez w Polsce nie ma pracy. To tez jest przeciez klamstwo. Jak chcemy - to jest. Co wiecej - jest jej sporo. Wystarczy chciec ja znalezc. W ogole zazwyczaj wystarczy chciec. Jezeli idziemy ze swoim duchem i robimy to co kochamy najbardziej, to przeciez mozemy to robic w dowolnym kraju. A przeciez nie ma jak w domu...

Bo wiecej sie zarabia. Och tak! Bo przeciez to o to tu chodzi! Zeby zarabiac wiecej. Zeby sobie kupic wiecej, zeby moc wiecej! Kochamy sie w pieniadzach. Jak w pewnym polskim filmie Pieniadze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniedzy to (cenzura). No coz. Jesli faktycznie przerzuca sie mieso na linii produkcyjnej i kocha sie swoja prace jak karaluchy w naszym domu, to faktycznie jest to jedyny argument. Poza tym ze separacja, ze to i tamto... To przeciez tutaj zarabiamy. Niewazne, ze wszystko jest drozsze! Bo luksusy kosztuja wszedzie podobnie. Komputery, samochody... tu latwiej na to zarobic. I tego nie neguje. Nie probuje nawet. Ale jesli wydaje sie 90% swojej pensji na to, zeby mieszkac w dobrej dzielnicy, to zaczyna sie zastanawiac nad tym, czy naprawde warto.

Dlatego chyba ludzie tu zyja na kupie. Wynajmuja jeden domek w kiepskiej dzielnicy i mieszkaja w 20 osob. Tylko jakie to zycie, skoro nawet wyjscie na siku trzeba rezerwowac z wyprzedzeniem? Oszczednosc przede wszystkim, bo przeciez wiekszosc zamierza wrocic z pieniedzmi, kupic dom i w ogole... Ale jesli tak, to pomylili sie z tym wyjazdem. To nie o to chodzi. Co prawda tanie dzielnice sa teraz polskie. Murzyni sie boja polakow, wiec praktycznie bezpieczne. Ale mimo wszystko nadal nie o to chodzi!

Bo przeciez bedziemy zakladac rodziny! Co z naszymi dziecmi? Chcemy je wychowywac w nowym swiecie? Bez naszej wspanialej polskosci? To przeciez jest cos warte! Szczytem wszystkiego jest parka, jaka spotkalem na stacji metra. Polakow. Ale do dzieci mowili jedynie lamana slowianskim akcentem angielszczyzna. Bo tym dzieciom jezyk polski nie jest juz przeciez do niczego potrzebny. I to niestety jest prawda.

No ale skoro i ja tak narzekam, wysmiewam sie... to dlaczego ja przyjechalem? To dobre pytanie. Ale przytoczylem tu to wszystko, zeby odkryc tez prawdziwe zamiary ludzi, ktorzy tu przyjechali.

Jako Polacy nauczono nas w zyciu kombinowac. Radzic sobie w kazdej mozliwej sytuacji. To wlasnie to daje nam sile przebicia. Ale jest narzedziem obosiecznym. My szukamy problemow. Wyzwan. Przygod.

Tym wlasnie jest dla mnie przyjazd tutaj - przygoda. Rodzajem testu mojego charakteru. Nie zostane tu cale zycie. Ale tez nie wroce do Polski. Pojade dalej. Swiat jest duzy, a ja niewiele go widzialem.

Paulo Cohelo twierdzi, ze prawdziwe zwiedzanie, to nie ogladanie zabytkow. To spotykanie ludzi. To zycie z nimi. Calkowicie sie z tym zgadzam. Nie szukajmy wiec sztucznosci. Wymuszajmy naturalnosc w naszym zachowaniu. Chcemy poznawac swiat? Poznawajmy go z jak najlepszej strony.

Tym trzeba sie kierowac. I to rowniez jest wstep do odpowiedzi na kolejne pytanie z serii dlaczego. Wszyscy moi znajomi zastanawiaja sie rowniez, dlaczego nie chce mieszkac w miasteczku, w ktorym pracuje. Pukaja sie w czolo, jak im opowiadam, ze codziennie dojezdzam do pracy 1,5h i nie mam zamiaru tego zmienic. Ze marnuje duzy kawalek dnia tylko na to, by przyjechac i wrocic z pracy.

Dlaczego? Ach! Wlasnie dlatego! Uwielbiam metro. Obserwowac ludzi, spotykac sie z ich roznorodnoscia. Dyskutowac z obcymi, jesli tylko mam na to ochote. Usmiechac sie do nich. Ale z drugiej strony trzeba pamietac o naturze Anglikow. To ludzie spokojni. Za spokojni. Mieszkajacy poza wiekszymi miastami. Marnujacy godziny na dojazdy do pracy w tych miastach. A po pracy gnijacy w domu. Niejednokrotnie bito mnie po glowie, ze marnuje swoje zycie. To dlaczego mam je marnowac tutaj? Lepiej mieszkac w wielkim miescie, a do pracy jezdzic poza nie. Lepiej miec mozliwosc wyjscia wieczorem na piwo, na dyskoteke albo po prostu obserwowac ludzi! Ludzi, ktorzy zyja, kiedy wracaja z pracy. Ludzi, ktorzy chca sie bawic i robia to caly czas.

Londyn. Miasto absurdu goniacego absurd. Kolorowe miasto ludzi wszystkich nacji, ras i religii. Tolerancyjne, lecz jednoczesnie rasistowskie. Przeludnione, a jednak zapelnione malymi domkami i cienkimi jak nitka ulicami. Miasto tetniace zyciem 24h na dobe. Siedem dni w tygodniu. Miasto cierpiace na bezsennosc.
Wlasnie w takim miescie teraz zyje. I jestem z tego powodu szczesliwy. Mimo wszelkich problemow, jakie mi sprawia. Mimo wszystkich spraw, ktore wymagaja zalatwienia przez nie. Mimo poczucia obcosci i izolacji.

Oto przede mna kolejne wyzwanie. Rzucilem rekawice. To bedzie dluga walka. Ale to wlasnie ta walka daje mi do zrozumienia, ze zyje. Ze oddycham. To jest odpowiedz na pytanie glowne.

Dlaczego? Bo walcze. Walcze o to, by zyc. Bo kiedy przestajemy walczyc, swiat robi sie szary i nudny. Przestajemy manifestowac swoje istnienie. Przestajemy zyc. Zamykamy sie w swoich pokoikach, przerzucajac kanaly w TV, pijemy piwo i znikamy z prawdziwego swiata.
Zyjmy wiec. I dajmy zyc innym. Rzucajmy wyzwania. Zycie sie z nami piescic nie bedzie. Wiec nie piescmy sie z zyciem i my.

Zycie mamy jedno. Glupio bylo by je zmarnowac.

Prawda?

madzik

Prawda :)

Mamuśka :-)

Prawda :)
i trochę Ci zazdroszczę tego poznawania świata :) właśnie takiego poznawania :)
Tak trzymaj i nie walcz a po prostu korzystaj z życia na tyle na ile to możliwe :)

Kytutr

Paulo Cohelo to niestety Britney Spears literatury, ale tutaj może mieć racje.

przyjaciel

Misiek, i o to wlasnie biega ! o ten rodzaj zycia....
Wiele widzialem, w wielu miejscach bylem....
A jeszcze wiecej musimy zobaczec przezyc.....
By wiedziec gdzie jestesmy i gdzie nasze miejsce !

kazdy nastepny krok moze byc tylko poprawa, pamietaj, nigdy nie wybieramy pogorszenia, taka nasza juz natura.....

POWODZENIA, wierze ze dasz rade

Saloni

Wlasnie bazyl, zycie jest jedno, jest piekne, tylko trzeba umiec zyc. I nawet wtedy, gdy sie zapisujemy w kolejke do toalety, moze byc pieknie. Najwazniejsze, to nie bac sie ludzi i nie stronic od nich, nie narzekac na swoja samotnosc, tylko wyjsc do ludzi, stac sie otwartym, niwazna nacja, kolor skory, wiek czy inne rzeczy. Liczy sie czlowiek.
Mam nadzieje, ze nie zamkniesz sie teraz w swojej nowej, pieknej samotni?
Tak, kazda podroz uczy nas nowego zycia, ale jakie nauki przyjmiemy, zalezy od nas.

adobe

Widze Saloni, ze bywasz na Londynku.
" Zycie jest piekne , ale trzeba umiec zyc", dokladnie brzmia moja slowe, zreszta nie moje, ale czesto cytowane na Londynku przeze mnie.
Masz racje bazyl, dlugo tu nie zostaniesz, pojdziesz dalej w swiat, bo Londyn jest nie dla Ciebie, Ty potrzebujesz wyzwan, tu masz nude, roztkliwiasz sie sam nad soba, piwo z kolegami to dla Ciebie szczyt Twoich mozliwosci?
O ile to sa koledzy.Czasami nocne rozmowy o niczym z banda znudzonych czatownikow, to twoj sposob na zycie w Londynie?Praca? masz ja i tu jestes szczesciarzem, wielu Ci zazdrosci, ale dla Ciebie to nic
przy Twojej znajomosci jezyka i swiata,praca to nie problem. Mieszkanie?
No tak, nie nadajesz sie do stania w kolejce by zrobic sisiu, czy umyc zabki.Inni stoja i jakos im to nie przeszkadza.Ty, wolisz zyc jak krol.
Ale oni kazdy pens musz obejrzec dwa razy , nim go wydadza, Ty nie.
Wiec nie dziw sie im, oni maja, zony, dzieci, ktorzy czekaja w tym PL na kazdego pensa. Praca w PL? Jest, ale dla kogo?
Gdybym ja miala, nie haraowala bym tu, ale kto zatrudni bylego dyrektora.....?
A Twoje gadanie o samotnosci? Jestes, zbyt inteligentny, by byc samotny, lub nie chcesz towarzystwa.Odnosze wrazenie, ze czasami potrzebujesz takiego matczynego wspolczucia, niby roztkliwiasz sie nad soba, ale z drugiej strony twardy z Ciebie facet, dazacy do celu, ktory sobie obral.
Wlasciwie....
Kim Ty jestes bazyl?Bo chyba nikt Cie nie zna. A moze nawet Ty sam siebie?
Ps, nie wszystko przeczytalam, ale mam zajecie na nocki.Jak przeczytam, dam znac

adobe

Nie chce dyskutowac na chacie, jesli moj komentarz Ci sie nie podoba, daj mi znac na gg 5435124.Ok?

ptys

napisalam, a zniknelo. w kazdym razie - prawie zupelnie sie z Toba zgadzam -my tez pojedziemy dalej. tyle ze teraz z pelna swiadomoscia placimy 90% pencji na czynsz - dobra dzielnica...wybrana z mysla o dzieciach, przede wszystkim:-). pozdrowka seredczne i trzymaj sie - ptysia

kalibabka

zgadzam się z opinią, że poznawanie innych kultur to nie muzealna bieganina i galop z mapą. to ludzie. klimat, drobne obserwacje, rozmowy. i ceiszę się bazyl, że to nie mamona skusiła cie do tych wojaży. ja jakiś czas żyłam w stanach. żyłam, zarabiałam sporo kasy, do pracy również dojeżdżałam 1,5 h - co akurat w warunkach amerykańskich nie stanowi nic nadzwyczajnego - a potem... a potem pomyślałam, że czas wracać. wróciłam, wydałam kasę i żyję sobie spokojnie pracując w typowej polskiej firmie - szef nie docenia, pensja bez rewelacji za to stresy na wysokim poziomie. ale ludzie! w stanach mnie doceniano, płacono odpowiednio, dbano o mój komfort - bo dobry pracownik to zadowolony pracownik. miałam tam znajomych i przyjaciół, a jednak brakowało mi ludzi. takich ludzi, jaich spotkałam tylko w polsce. ludzi otwartych, myślących, spontanicznych, wesołych. i dla tych ludzi wróciłam. nawet jeśli zamiast kolorowych drinków z palemką pijamy piwo z biedronki ;)
bayl, trzymam kciuki za twoje podróże w nieznane.
i.

Skomentuj:

Nick
URI
Kod: code