Strona główna Kontakt Jogger

Bazylowy Jogg

O makach, życiu i innych pierdołach

DISKLEJMER

Chwilowo brak disklejmera :P

-- Bazyl

Swieta na emigracji

Dzis jestem ostatni dzien w pracy przed swietami.
Tak po prawdzie to jestem po raz ostatni w tym roku, bo okazalo sie, ze mimo krotkiej pracy tutaj juz przysluguje mi jakis urlop, ktory najlepiej wykorzystac do konca roku. Tak wiec nagle zrobilo mi sie duuuzo wolnego czasu :)

Z jednej strony nie narzekam, z drugiej... Swieta i Sylwestra spedze raczej sam. Wiekszosc ludzi, ktorych tu znam pracuja w mniej ambitnych pracach, ktore zmuszaja je do pracy rowniez w rozne "wolne" dni. Nie do konca mam jeszcze plan co ze soba zrobic przez ten okres.

Ale nadal nie narzekam. Bo po co? W chwile moment wszystko moze sie zmienic. W przyszlym roku na pewno bede mial juz prawdziwe swieta. Zapewne pojade do rodzicow. Teraz jestem troszke uziemiony, bo paszport lezy w urzedach. Do tego planuje wakacje. Prawdziwe wakacje w koncu. Wyjazd gdzies do jakiegos kurortu all inclusive. Nie bede sie szczypal. Pracowalem na to tyle lat. W koncu musze pokazac samemu sobie po co tak wylewam z siebie poty :)

Zycze wesolych swiat. I fajnego nowego roku, bo (niestety) u mnie w domku internetu jeszcze niet. Co oznacza rowniez, ze nie bede mial kontaktu ze swiatem przez cale moje wolne. Az do drugiego stycznia.

Napracowalem sie w Polsce, napracowalem sie tutaj, szukajac swojego miejsca do zycia, zalatwiajac mnostwo papierkowej roboty... I w koncu moge odpoczac. Wino, czipsy i pozyczony w wypozyczalni film DVD.

Zaraz wychodze z pracy. Dostalem maila, ze dzis, z okazji swiat, mamy sobie pojsc o 14stej do domku.

W KONCU WOLNE! Pora sie wybyczyc :)

3 komentarze. Poziom: 0; Kategorie: Emigracja ; 22 grudnia 2006 12:51:38.

Dlaczego wyjechalem?

Bo bardziej popierdolonego rzadu niz nasz polski miec nie mozna.

Do bron, chlopy bezmozgie! A nie w polityke sie bawic! Osmieszacie nas na oczach calego swiata! WSTYD!

12 komentarzy. Poziom: 0; Kategorie: Ogólne ; 20 grudnia 2006 11:41:40.

Nowe zycie

Bo chyba tak nalezy to wszystko nazwac. Tak, rozpoczynam nowe zycie. Jeszcze nie do konca poukladane, ale jednak.

W ostatni weekend przeprowadzilem sie do nowego mieszkania. Niestety nie ma tam ani telewizji, ani telefonu, o internecie juz nie wspominajac. Wszystko sie dzieje bardzo powoli. Jak to juz bywa w powolnym do cna kraju. Zblizaja sie swieta, ludzie biora wolne. Puste korytarze w firmie, puste biurka. Dlugie przerwy na lunch, praca nie do konca skoncentrowana na pracy. Mnostwo dyskusji. Czasem piwko w godzinach pracy (ktore jest tu zwyczajna norma) pomaga. Mnie na przyklad - w mowieniu. Jezyk angielski nie jest moim naturalnym jezykiem. Ale z dnia na dzien mam mniejsze problemy z jego uzywaniem. Przestalem sie ograniczac do krotkich form konstruowanych jedynie na potrzeby komunikacji dla samej pracy. Zaczalem dowcipkowac, rozwijac kontakty z ludzmi w firmie. Zrobilo sie milo. Zaczynam ludzi od ich tej bardziej naturalnej strony. Rozrywkowej.

Do pelni szczescia brakuje jeszcze wielu skladnikow, ale jest na prawde ciekawie. Zaczynam sie coraz mniej przejmowac tym, co przyniesie nastepny dzien. Uruchamiam powoli trybiki naturalnego zycia tutaj. Praca jest praca, ale kiedy sie z niej wychodzi, nalezy o niej zapomniec. Jest tysiace ciekawszych zajec niz myslenie o pracy.

I to jest fakt.

Weekendy nadal sa dosc spokojne, leniwe. Choc ostatnio wiele rzeczy dzialo sie ze wzgledu na moje przeprowadzki, to zaczyna byc juz raczej normalnie. Coraz wiecej spraw jest juz rozwiazanych. Kiedy bede mial internet, telewizor... i splacone dlugi...

Ale juz moge odczuc zmiany. Zmiany chyba na lepsze. Zaczalem bardziej doceniac chwile, ktore ma sie tylko dla siebie. Doceniac ludzi i wyjscia na piwo. Siedzenie w domu przestalo miec wiekszy sens.

I nie moge tego wszystkie zrzucic na barki Anglii jako takiej. Tego powszechnego stwierdzenia, ze tutaj po prostu zyje sie lepiej. Oj nie! Chodzi po prostu, ze moje zycie uleglo ogromnym zmianom. I sam fakt, ze wszystko jest nowe, wybudzilo mnie jakos z tego nudnego, dlugiego, zimowego snu.

I w sumie ciekawe, co przyniesie jutro. Bo obaw czy nie przyniesie czegos zlego juz raczej nie mam.

Po prostu bedzie cos nowego.

Jak to nowe zycie.

3 komentarze. Poziom: 0; Kategorie: Emigracja ; 18 grudnia 2006 14:22:19.

Dlaczego?

To pytanie chyba zadano mi najwiecej razy w ciagu ostatnich kilku tygodni.
Dlaczego wybralem inny kraj. Emigracje na zachod. A odpowiedzi przeciez jest taka roznorodnosc...

Tutaj po prostu lepiej sie zyje mowila starsza pani w autobusie do jakiejs mlodszej kobiety (choc juz traconej pedzacym rydwanem czasu). Wywyzszala sie. Mowila o wspanialosci JEJ wspanialego kraju. A przeciez do tej pory jest zapewne tu obca. Jak i ja. Poza tym jakie lepiej? Zyje sie inaczej. Pokusilbym sie nawet o stwierdzenie, ze trudniej! Bo przeciez obcy jezyk, obca kultura. Wieczne problemy z przyzwyczajeniem sie do tej rzeczywistosci - jakze innej od naszej polskiej.

Za praca. Taka jest chyba odpowiedz wiekszosci ludzi. Bo przeciez w Polsce nie ma pracy. To tez jest przeciez klamstwo. Jak chcemy - to jest. Co wiecej - jest jej sporo. Wystarczy chciec ja znalezc. W ogole zazwyczaj wystarczy chciec. Jezeli idziemy ze swoim duchem i robimy to co kochamy najbardziej, to przeciez mozemy to robic w dowolnym kraju. A przeciez nie ma jak w domu...

Bo wiecej sie zarabia. Och tak! Bo przeciez to o to tu chodzi! Zeby zarabiac wiecej. Zeby sobie kupic wiecej, zeby moc wiecej! Kochamy sie w pieniadzach. Jak w pewnym polskim filmie Pieniadze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniedzy to (cenzura). No coz. Jesli faktycznie przerzuca sie mieso na linii produkcyjnej i kocha sie swoja prace jak karaluchy w naszym domu, to faktycznie jest to jedyny argument. Poza tym ze separacja, ze to i tamto... To przeciez tutaj zarabiamy. Niewazne, ze wszystko jest drozsze! Bo luksusy kosztuja wszedzie podobnie. Komputery, samochody... tu latwiej na to zarobic. I tego nie neguje. Nie probuje nawet. Ale jesli wydaje sie 90% swojej pensji na to, zeby mieszkac w dobrej dzielnicy, to zaczyna sie zastanawiac nad tym, czy naprawde warto.

Dlatego chyba ludzie tu zyja na kupie. Wynajmuja jeden domek w kiepskiej dzielnicy i mieszkaja w 20 osob. Tylko jakie to zycie, skoro nawet wyjscie na siku trzeba rezerwowac z wyprzedzeniem? Oszczednosc przede wszystkim, bo przeciez wiekszosc zamierza wrocic z pieniedzmi, kupic dom i w ogole... Ale jesli tak, to pomylili sie z tym wyjazdem. To nie o to chodzi. Co prawda tanie dzielnice sa teraz polskie. Murzyni sie boja polakow, wiec praktycznie bezpieczne. Ale mimo wszystko nadal nie o to chodzi!

Bo przeciez bedziemy zakladac rodziny! Co z naszymi dziecmi? Chcemy je wychowywac w nowym swiecie? Bez naszej wspanialej polskosci? To przeciez jest cos warte! Szczytem wszystkiego jest parka, jaka spotkalem na stacji metra. Polakow. Ale do dzieci mowili jedynie lamana slowianskim akcentem angielszczyzna. Bo tym dzieciom jezyk polski nie jest juz przeciez do niczego potrzebny. I to niestety jest prawda.

No ale skoro i ja tak narzekam, wysmiewam sie... to dlaczego ja przyjechalem? To dobre pytanie. Ale przytoczylem tu to wszystko, zeby odkryc tez prawdziwe zamiary ludzi, ktorzy tu przyjechali.

Jako Polacy nauczono nas w zyciu kombinowac. Radzic sobie w kazdej mozliwej sytuacji. To wlasnie to daje nam sile przebicia. Ale jest narzedziem obosiecznym. My szukamy problemow. Wyzwan. Przygod.

Tym wlasnie jest dla mnie przyjazd tutaj - przygoda. Rodzajem testu mojego charakteru. Nie zostane tu cale zycie. Ale tez nie wroce do Polski. Pojade dalej. Swiat jest duzy, a ja niewiele go widzialem.

Paulo Cohelo twierdzi, ze prawdziwe zwiedzanie, to nie ogladanie zabytkow. To spotykanie ludzi. To zycie z nimi. Calkowicie sie z tym zgadzam. Nie szukajmy wiec sztucznosci. Wymuszajmy naturalnosc w naszym zachowaniu. Chcemy poznawac swiat? Poznawajmy go z jak najlepszej strony.

Tym trzeba sie kierowac. I to rowniez jest wstep do odpowiedzi na kolejne pytanie z serii dlaczego. Wszyscy moi znajomi zastanawiaja sie rowniez, dlaczego nie chce mieszkac w miasteczku, w ktorym pracuje. Pukaja sie w czolo, jak im opowiadam, ze codziennie dojezdzam do pracy 1,5h i nie mam zamiaru tego zmienic. Ze marnuje duzy kawalek dnia tylko na to, by przyjechac i wrocic z pracy.

Dlaczego? Ach! Wlasnie dlatego! Uwielbiam metro. Obserwowac ludzi, spotykac sie z ich roznorodnoscia. Dyskutowac z obcymi, jesli tylko mam na to ochote. Usmiechac sie do nich. Ale z drugiej strony trzeba pamietac o naturze Anglikow. To ludzie spokojni. Za spokojni. Mieszkajacy poza wiekszymi miastami. Marnujacy godziny na dojazdy do pracy w tych miastach. A po pracy gnijacy w domu. Niejednokrotnie bito mnie po glowie, ze marnuje swoje zycie. To dlaczego mam je marnowac tutaj? Lepiej mieszkac w wielkim miescie, a do pracy jezdzic poza nie. Lepiej miec mozliwosc wyjscia wieczorem na piwo, na dyskoteke albo po prostu obserwowac ludzi! Ludzi, ktorzy zyja, kiedy wracaja z pracy. Ludzi, ktorzy chca sie bawic i robia to caly czas.

Londyn. Miasto absurdu goniacego absurd. Kolorowe miasto ludzi wszystkich nacji, ras i religii. Tolerancyjne, lecz jednoczesnie rasistowskie. Przeludnione, a jednak zapelnione malymi domkami i cienkimi jak nitka ulicami. Miasto tetniace zyciem 24h na dobe. Siedem dni w tygodniu. Miasto cierpiace na bezsennosc.
Wlasnie w takim miescie teraz zyje. I jestem z tego powodu szczesliwy. Mimo wszelkich problemow, jakie mi sprawia. Mimo wszystkich spraw, ktore wymagaja zalatwienia przez nie. Mimo poczucia obcosci i izolacji.

Oto przede mna kolejne wyzwanie. Rzucilem rekawice. To bedzie dluga walka. Ale to wlasnie ta walka daje mi do zrozumienia, ze zyje. Ze oddycham. To jest odpowiedz na pytanie glowne.

Dlaczego? Bo walcze. Walcze o to, by zyc. Bo kiedy przestajemy walczyc, swiat robi sie szary i nudny. Przestajemy manifestowac swoje istnienie. Przestajemy zyc. Zamykamy sie w swoich pokoikach, przerzucajac kanaly w TV, pijemy piwo i znikamy z prawdziwego swiata.
Zyjmy wiec. I dajmy zyc innym. Rzucajmy wyzwania. Zycie sie z nami piescic nie bedzie. Wiec nie piescmy sie z zyciem i my.

Zycie mamy jedno. Glupio bylo by je zmarnowac.

Prawda?

9 komentarzy. Poziom: 0; Kategorie: Emigracja ; 07 grudnia 2006 17:48:29.