Archiwum
- Sierpień 2008 (4)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (23)
- Emigracja (50)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (229)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (29)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (39)
- Cocoa (14)
- iPhone (2)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Umowa
Dziś dostałem umowę z mojej nowej firmy. Kupa papierów do wypełnienia. Czeka mnie mnóstwo zabawy z nimi.
Termin rozpoczęcia pracy zbliża się z każdą chwilą.
Ciśnienie rośnie. MASAKRA!
Dylemat
Toć znów dylemat. Jak po dwóch rozmowach dostaje się dwie oferty pracy. Ale już wybrałem. Więc zaraz będzie pożegnanie z Polską.
Kolejna rozmowa
I czeka mnie kolejna rozmowa. Tym razem w troszkę innym biznesie, ale i tak bardzo ciekawym. poprzednia firma mnie odrzuciła głównie ze względu na wiek, a propozycje innych stanowisk jakoś do mnie do teraz nie dotarły. Cóż. Smutno mi. Ale z drugiej strony, może nowa oferta mnie bardziej usatysfakcjonuje. Pieniądze nie są jakieś piekielnie ambitne, ale jednak bardzo przyzwoite. Zobaczymy :) Trzymajcie kciuki.
Wciąż czekam...
...na odpowiedź z firmy w UK. Stres na potęgę. Marne szanse, ale wciąż mam nadzieję... bo jeśli nie, to jestem totalnym bankrutem. Będę zamiatać ulice...
Było...
spotkanie w pewnej firmie. Pogadałem dwie godzinki, odpowiedziałem na wszystkie pytania i było cacy. Zaczęli jednak narzekać na to, że nie mam skończonych studiów. Najprawdopodobniej nic z tego nie będzie. Szkoda. Spłukałem się na ten wyjazd. Długi rosną. Samochód mi przerysowali do żywego metalu i mam doła giganta. Pora go chyba sprzedać. Żeby zatkać długi. I wegetować, bo nic innego już mi nie pozostało. Pozostałe rozmowy muszę odwołać. Po prostu mnie na nie nie stać...
Upadki i wzloty
Jak już trąbią wszędzie, to i głośno powiem, że moja kochana firma zaliczyła wtopę i sobie plajtnęła. Postawiło to naszą całą kochaną ekipę w mało wygodnej sytuacji. Co gorsza, wiele ludzi dowiedziało się o tym, że zostało zwolnionych z prasy :) Takie to kochane ploty chodzą w naszych mediach.
Mniejsza.
Z racji zaistniałej sytuacji SZUKAM PRACY!!!. Szukam jej już na tyle intensywnie, że zacząłem obczajać zagramanicę. Zagramanica zaczęła być interesująca. Zupełnie tak jak i ja stałem się interesujący dla kilku ewentualnych chlebodawców. Jutro wylatuję na rozmowę kwalifikacyjną. Jak się uda - gutbaj polsko. Ale to dopiero jak się dostanę ;]
Trzymajcie kciukasy!


