Archiwum
- Listopad 2008 (2)
- Październik 2008 (2)
- Wrzesień 2008 (2)
- Sierpień 2008 (5)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (25)
- Emigracja (51)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (230)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (30)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (42)
- Cocoa (14)
- iPhone (4)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Zemsta za próby
Odkąd powziąłem sobie za decyzję napisania opowiadania dla NFu, cała decyzja zaczyna się na mnie mścić. Niewinne opowiadanko zaczęło się rozrastać. Świat, który stworzyłem - wymykać mi się spod kontroli. Z dnia na dzień coraz ciężej mi się odpędzić od potrzeby zasiądnięcia przed komputerem, by rozwijać to niewinne opowiadanie.
Powoli zbliżam się do zamknięcia tegoż opowiadania. Niedopowiedzianego, niewinnego opowiadania, któego kontynuacja już jest zaplanowana na najbliższe 15 rozdziałów.
Najgorsze jest to, że plan ten był już od dawna. Ale nie w takiej formie. Wszystko było jak w schemacie. Może nic zaskakującego, ale była to moja historia. Teraz obraz się zatarł. Usunąłem ładnych parę rozdziałów. Teraz widzę do przodu nie wiele dalej niż dwa rozdziały. Ale widzę wyraźnie.
Niejednokrotnie mnie zachęcano, żebym pisał. Żebym tworzył, bo - może nie znam technik prawidłowego pisania - ale potrafię pisać. Zawsze się broniłem dwustronnym toporem. Z jednej strony było napisane "brak czasu", a z drugiej "brak pomysłu". Mam czas. Chwilowo. Na pewno za mało, żeby to rozwinąć po porządnemu. Ale nadal nie mam pomysłu. Czuję się, jakbym żył tą historią. Jakby ona żyła własnym życiem, podczas kiedy ją piszę.
Boję się, że wyjdzie z tego jeden wielki niewypał, ale Ci którzy mają dostęp do wyższych poziomów niebawem zobaczą pierwszy rozdział w całości. Gotowy do tego, by go poprawić.
Liczę na Was.
Żebyście pomogli mi przeżyć tę historię do końca...
lemiel
Nie daj się, czekam na efekt.


