Archiwum
- Listopad 2008 (2)
- Październik 2008 (2)
- Wrzesień 2008 (2)
- Sierpień 2008 (5)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (25)
- Emigracja (51)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (230)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (30)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (42)
- Cocoa (14)
- iPhone (4)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Kopanie się z prądem
Od mniej więcej tygodnia, moja wspaniała elekpstryka domowa zaczęła szwankować. Niedługo po malowaniu przedpokoju, wszystkie żarówki zaczęły zachowywać się dyskotekowo, a z puszki z bezpiecznikami zaczęły wydobywać się podejrzane skrzeki.
Zabieraliśmy się za rozwiązanie tego problemu bardzo długo. W końcu, zmuszony wlazłem na stołek i odkręciłem bezpieczniki. Próba wkręcenia jednego z nich z powrotem spowodowała niezłe "bum"
Najmniej miłym elementem tej już z założenia niemiłej historii, jest fakt, że bezpiecznik, który zrobił "bum" był znacznie większy od pozostałych i dostarczał elekpstrykę do większości mieszkania (poza łazienką). Wizja życia w ciemności przestraszyła mnie na tyle, że... nie zrobiłem nic.
Kiedy wróciłem do domu po obiedzie u rodziców, mój współlokator już szlifował nowe kosze na bezpieczniki, pokazując jak ciekawą formę ktoś obrał zabezpieczania mieszkania, w którym żyjemy. Ów strzelony bezpiecznik nie był wcale strzelony. Był dwa razy silniejszy niż powinien, dodatkowo z podkładką w postaci starej 20stogroszówki, która już dawno zmieniła kolor na smolistoczarną.
Nie wiem komu wpadł tak genialny pomysł, ale wiem już dlaczego. Mianowicie jeden z koszy bezpiecznikowych był zwyczajnie za duży, więc, żeby bezpiecznik stykał jak trzeba - musiał być większy... i jeszcze przedłużony jakąś podkładką. Jednak rozwiązanie to zdumiewa mnie do dzisiaj. Że jeszcze udało nam się żyjąc z czymś takim nie spłonąć...


