Strona główna Kontakt Jogger

Bazylowy Jogg

O makach, życiu i innych pierdołach

Kopanie się z prądem

Od mniej więcej tygodnia, moja wspaniała elekpstryka domowa zaczęła szwankować. Niedługo po malowaniu przedpokoju, wszystkie żarówki zaczęły zachowywać się dyskotekowo, a z puszki z bezpiecznikami zaczęły wydobywać się podejrzane skrzeki.

Zabieraliśmy się za rozwiązanie tego problemu bardzo długo. W końcu, zmuszony wlazłem na stołek i odkręciłem bezpieczniki. Próba wkręcenia jednego z nich z powrotem spowodowała niezłe "bum"

Najmniej miłym elementem tej już z założenia niemiłej historii, jest fakt, że bezpiecznik, który zrobił "bum" był znacznie większy od pozostałych i dostarczał elekpstrykę do większości mieszkania (poza łazienką). Wizja życia w ciemności przestraszyła mnie na tyle, że... nie zrobiłem nic.

Kiedy wróciłem do domu po obiedzie u rodziców, mój współlokator już szlifował nowe kosze na bezpieczniki, pokazując jak ciekawą formę ktoś obrał zabezpieczania mieszkania, w którym żyjemy. Ów strzelony bezpiecznik nie był wcale strzelony. Był dwa razy silniejszy niż powinien, dodatkowo z podkładką w postaci starej 20stogroszówki, która już dawno zmieniła kolor na smolistoczarną.

Nie wiem komu wpadł tak genialny pomysł, ale wiem już dlaczego. Mianowicie jeden z koszy bezpiecznikowych był zwyczajnie za duży, więc, żeby bezpiecznik stykał jak trzeba - musiał być większy... i jeszcze przedłużony jakąś podkładką. Jednak rozwiązanie to zdumiewa mnie do dzisiaj. Że jeszcze udało nam się żyjąc z czymś takim nie spłonąć...

Skomentuj:

Nick
URI
Kod: code