Archiwum
- Listopad 2008 (2)
- Październik 2008 (2)
- Wrzesień 2008 (2)
- Sierpień 2008 (5)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (25)
- Emigracja (51)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (230)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (30)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (42)
- Cocoa (14)
- iPhone (4)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Amerykańska ekologia
"Hej!", krzyknął towarzysz niedoli zmierzając do kącika palacza skrótem przez trawnik. "Jak leci w ten chłodny dzień?". Też mi chłodny. Piętnaście stopni w środku stycznia. Na mojej buźce wykwitł znany już wszystkim grymas półuśmiechu. "Kurde, znów zmoczyłem sobie buty" stwierdził otrzepując się po spacerze zieloną trawką. Nawadniana codziennie przez pracowitego ogrodnika wygląda uroczo. Zieleni się swoją zielenią i wiecznie błyszczy od wody, której przecież w tych rejonach jest jednak na lekarstwo.
Chyba to jest tak niesamowite w tym dziwnym kraju. Zupełnie jakby zapomnieli o jakiejkolwiek ekologii. Samochody palą astronomiczne ilości paliwa. Leją słodką wodę na wszystko i wszędzie. Całe miasto świeci jak choinka każdego wieczoru. Człowiek czuje się jak w dzień.
Cały czas wrzeszczą w telewizji, żeby uważać na to i na tamto. Zupełnie jakby ci ludzie nie mieli żadnego wyczucia. I chyba nie mają.
Przychodzisz do supermarketu, którego jesteś stałym gościem i dostajesz piękną kartę. Na zniżki. Ale na słodki dodatek dostaniesz jeszcze wypożyczalnię wózków do dyspozycji. Zupełnie jak dla inwalidy, którym się stałeś, kiedy twoje dupsko wyrosło poza standardowy rozmiar siedzenia. Elektryczny silniczek zawiezie Cię gdziekolwiek byś nie chciał. Będziesz wrzucał do swojego przepastnego koszyczka cokolwiek Ci się zamarzy, licząc na kalkulatorze kalorie i ceny.
Z drugiej strony ekologiczne jedzenie też istnieje jedynie na kolorowych reklamówkach. Wszędzie błyszczą literki "bez tłuszczu", "bez cukru". Pakowane jest też wszystko. Przysmaki w stylu przesolonego mięsa i przesłodzonych napojów.
Ale żeby jeść suszoną wołowinę jak chipsy!?!?
Mamuśka
W epoce braku lodówek mięso miedzy innymi suszono a teraz widać Amerykanie wracają do korzeni :-)
Nie ma tam stoisk w supermarketach lub osobnych sklapów z tzw ekologiczną żywnością ?
Chyba wolałabym mieszkać w mieście gdzie wieczorem jest tak jasno jak piszesz niż bać się wyjść wieczorem z domu i nie widzieć gdzie idę... :-)
15 stopni na plusie ... chlodny dzień...
a dzisiaj, w niedzielę, 22 stycznia we Wrocławiu mamy 15 stopni na minusie i to nie wszystko jutro podobno ma być minus 17... brrrr
na suwalszczyźnie podobno było minus 28...
LarryN
No i woda jest też jest 0 FAT.
Ryba
Pemnikan - tak sie nazywa wynalazek Indian, suszone paski miesa, pewnei an tym sie wzorowali, bo ponoc w czasach Dzikiego Zachodu szamali to wszyscy :)


