Archiwum
- Listopad 2008 (2)
- Październik 2008 (2)
- Wrzesień 2008 (2)
- Sierpień 2008 (5)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (25)
- Emigracja (51)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (230)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (30)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (42)
- Cocoa (14)
- iPhone (4)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Więzienie
Siedzę przy balkonie wypatrując ludzi na ulicach. Bezskutecznie. Czasami ktoś przewinie się przed jedną z restauracji. Wychodzą do domu albo zapalić. To jedyna metoda na palenie tutaj - wyjść na zewnątrz. Z szóstego piętra niewiele można zobaczyć. W późne popołudnie, takie jak teraz, kiedy słońce zostaje już zastąpione przez księżyc, jedyne co tak naprawdę widać, to światła tego miasta. Reflektory samochodów, szyldy różnorakich instytucji i lapmy uliczne oświetlające pustoszejące ulice i wiecznie bezludne chodniki.
Przed chwilą wróciłem ze spaceru po okolicy. Byłem jedynym piechurem. Tutaj jedyne drogi jakie się przebywa to od samochodu do drzwi budynków. Siedząc na murku przed moim hotelem często widuję ludzi. Różnej maści. Uwielbiają rozmawiać, więc często jestem zaczcepiany.
Tamten co idzie to szef małej firemki programistycznej. Robią na zlecenie. Głównie dla Europy, ale i tutaj czasem coś się znajdzie. A tamta dziewczyna to turystka. Przyjechała z chłopakiem z Bostonu. Ciągle nie może uwierzyć, że u niej sypie śnieg, a tutaj co rano wychodzi ciepłe słoneczko na bezchmurne niebo. Tamten facet to tutejszy boy hotelowy. Dziś nie jest na służbie. Przyszedł pozabierać parę swoich książek. Zapomniał zabrać, schodząc ze zmiany. Studiuje matematykę. Jest niezły, ale nie lubi komputerów. Myśli o czymś humanistycznym po tym co robi. Praca tutaj to jedyny sposób, żeby pokryć koszty nauki. Ale nie tylko. Podjechał pod hotel nowiutkim Lexusem. Kupił całkiem niedawno. Tutaj to normalne. Szczególnie w Kalifornii.
Całę towarzystwo ruszyło dziś na zakupy. Ja odsypiałem tydzień. Nadal nie przestawiłem się na nowe godziny dnia. Wykańcza mnie to. Teraz siedząc przed komputerem zaczynam poważnie tęsknić za domem. Tutaj czuję się obco. Brakuje mi ludzi, z którymi zwykłem spędzać czas. Zawsze byłem samotnikiem, ale tutaj to zaczyna już przekraczać wszystkie znane mi granice. Nie jestem stąd. Napięcie w firmie jest ogromne. Pomiędzy moją, a tą do której przyjechałem rosną mury. Blokady polityczne, mentalne. Różnice poglądów. Nie przeszkadzało by mi to specjalnie gdyby nie fakt, że nasz obóz też jest podzielony. Są Niemcy, którzy są tutaj najważniejsi. Trzymają się razem. Polski obóz też jest tak naprawdę podzielony. Jest reszta i jestem ja.
Tak po prawdzie, to jestem w więzieniu. Wiezieniu uplecionym z obcego kraju, politycznych zagrywek, podejścia do życia innych i mojego własnego ja, które nie dopuszcza do siebie zbyt wiele.
Przywykłem.
Do wszystkiego idzie się przyzwyczaić.
Do więzienia również.
echo
Uważaj w mentalnym więzieniu można zostać na całe życie. Po czasie możesz mieć wrażenie , że masz dość ludzi nie mając z nimi praktycznie kontaktu. ;)
Mamuśka
A mnie się widzi, że dopadł Cię kryzys po męczoącej podróży, po trudnych początkach za wielką wodą w tym wielkim kraju, zmiana czasu, zmiana klimatu...wrzuć luz, odpocznij i jestem pewna, że za kilka dni będzie OK. Nie buduj murów, obserwuj to kolejne życiowe doświadczenie .
nazgul
Ja momentami podobnie czułem się w Niemczech. Po semestrze tam spędzonym mam dość wszelkich pomysłów na wyjazdy za granicę poza turystycznymi.


