Archiwum
- Listopad 2008 (2)
- Październik 2008 (2)
- Wrzesień 2008 (2)
- Sierpień 2008 (5)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (25)
- Emigracja (51)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (230)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (30)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (42)
- Cocoa (14)
- iPhone (4)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Podróż
Pomimo, że jestem już na miejscu spokojnie mogę powiedzieć, że moja podróż jeszcze się nie skończyła. Ostatnia doba pokazałą się być nielada koszmarem dla mnie. ZUpełnie jakby ktoś bardzo nalegał, żeby udupić moje nmalutkie jestestwo.
Zaczęło się niewinnie. Dziamgata dziamdziunia z biura Chuj-Wie-Jakiego zajmująca się przygotowaniem mojego planu podróży raczyła zapomnieć, że istnieje coś takiego jak czas przesiadki dzięki czemu na samolot w Monachium do Chicago ledwo zdążąyłem pędząc na złamanie karku na bramkę "przecież tego samego terminalu" długie kilometry.
To nie był jednak koniec mordęgi. W Chicago kolejka odprawy celnej wyglądała zupełnie jak kolejka po darmowe mięso w Polsce. Była długa, kręta iw cale nie psotępowała. Do lotu do San Diego mieliśmy jakąś godzinę i koniec. Nie było szans, zeby zdążyć na ten samolot szczególnie, że jeszcze musiałem odprawić drugi raz bagaż (posrane amerykańskie prawo). Mimo to, jakiś niesamowitym fartem dorwałem się do bagażu, nadałem go znów już na terenie Stanów do San Diego, dobiegłęm do kolejki, co mnie zawiozła na włąściwy terminal i wsiadłem do samolotu do San Diego. Na styk.
Jak się okazało nie dla wszystkich na styk.
Moje kochane bagaże zostały w Chicago, dzięki temu teraz siedzę sobie brudny jak siedem nieszczęść, nie spawszy dwie pełne doby, czekający na jakąś popierdoloną cipcię co zjebała moją rezerwację do hotelu i drugą cipcię co mi przywiezie zgubiony bagaż. Chwilowo brudny, zmęczony i zgłodniały jednej małej fajki (tu nie ma stacji benzynowych. Jak chcesz je znaleźć to trzeba sobie je wyczarować) siedzę tę przeklętą drugą dobę i zastanawiam się nad jedną rzeczą.
No i jedno jest pewne - nigdy więcej nie jadę na żadną delegację, skoro jedyne co potrafią mi załątwić to stres. Innymi słowy - jebcie się na ryj, panie i panowie.
Lilianna
Cudowne przeżycia na dzień dobry... :/
LarryN
E to normalnej, cisz się, że nie było OverBookingu, ale Twoje opóźnienie nie wyniosło 2 dni ;)
Jajcus
Ja własnie nie mogłem zrozumieć, z czego się tak cieszysz, jak cię na jakiś koniec świata na delegację wysyłają...
bazyl
Ja w sumie też nie.
Straszliwie żałuję, że tu przyjechałem. Kurewsko.
Nie opłacało się.
Ociec
"Miłe złego początki.." W związku z tym, że początki są niemiłe, należy oczekiwać samego fartu, w kolejnych odsłonach. Trening czyni mistrza. Kolejny wyjazd, to będzie dla Ciebie pestka. Już wiesz, że ludzie mają w dupie pracę. Jeśli będziesz do tego tak podchodził, to inni się będą denerwować, a nie Ty. Nie chwali się dnia przed zachodem słońca, nie gani sie delegacji, nim się z niej nie wróciło. Daj na luz i obejrzyj Zachód. W każdym razie już wiesz dlaczego mówią o nim Dziki. A poza tym powodzenia :))
Mamuśka
Rozumiem totalne wkurzenie. Ameryka okazuje się nie być taka mlekiem i miodem płynąca ale chyba więcej winy jest po stronie tych co sie podobno specjalizują w organizowaniu wyjazdów służbowych biorąc za to pewnie niemałą kasę :(
O zaginięciach bagaży niestety słyszałam a cała reszta wyglada jak z filmaów Monthy Paythona. Szkoda tylko, że to wcale nie jest śmieszne :-( Mam nadzieję, że dasz radę i reszta pobytu okaże warta tych niesympatycznych przeżyć. Trzymam kciuki.
Buzka
hehehe - skad my to znamy ;-) Piotrek opisal swoje problemy w USA jak jechal
przez Ohio i na noc nie mial gdzie pojsc- bo pokoju sie nie wynajmuje komus
kto ma ponizej 21 lat! Ale jechac WLASNYM autem na WLASNE prawo jazdy to
wolno od 18stu... Ale spac pod mostem, niestety... Wyluzuj, Bazyl,
niewszystko jest takie zle w tym USA, sa tez fajne chwile, ktorych Ci
zyczymy jak najwiecej. Buz'ka I Budrys #1
Ryba
Trzyzdaniowy bluzg na gadulcu przepieknie streszczal ten dzien :D


