Strona główna Kontakt Jogger

Bazylowy Jogg

O makach, życiu i innych pierdołach

Profesja

Zawsze było tak, że robiłem w pracy wioęcej niż było mi przeznaczone. W chwili obecnej jest inaczej. W końcu się postawiłem i stwierdziłem, że nie będę robił nic ponad plan. I było dobrze.

Do czasu.

W pewnym momencie szef sobie wymyślił, że aby zwiększyć dochody firmy (zajmuję się tworzeniem aplikacji długoterminowa inwestycja itp.) firma zajmie się obługą informatyczną innych firm. Wiadomo. Windowsy, konfiguracja sieci, drukarek itp. Nie, żebym zawsze tego unikał. Kontakty z ludźmi tego typu zawsze mnie wykańczały. Ale to insza inszość.

W późniejszym okresie zajmowałem się jeszcze nagonkami na klientów i organizowaniem podwykonawców różnego rodzaju działań marketingowych.

Dziś, szef wiedziony myślą, że się obijam (czekam na soft od wielu miesięcy, żeby ruszyć z dalszą robotą) zlecił mi tłumaczenie dokumentu technicznego na angielski.

W ten prosty sposób w firmie robię za serwisanta, help desk, częściowy marketing i tłumacza... W tym momencie otwieram umowę i czytam: "Zatrudniony na stanowisku - programista". Albo mi się w głowie poprzewracało, albo jestem zupełnie nie tam gdzie być powinienem.

Co ja, Kurwa, tam robię!?

szumski

jakby Ci to powiedzieć.. to są właśnie te smutne Polskie realia.. :)

rat

dopuki nie robisz za "zosie", to źle nie jest. realia te są Polskie, a czy smutne ? to kwestia podejścia.

Skomentuj:

Nick
URI
Kod: code