Strona główna Kontakt Jogger

Bazylowy Jogg

O makach, życiu i innych pierdołach

Myst IV

Tak, grałem. Jak mógłbym nie grać w taką grę? Firma Cyan od zawsze powoduje u mnie dreszczyk emocji. Pamiętam jak dziś, kiedy wiele lat temu trafiła mi w łapki pierwsza część tej gry. Wciągnęła mnie bez reszty. Grafika była piękna, przede wszystkim dlatego, że była rastrowanym obrazem modelu trójwymiarowego. Uwielbiałem w to grać. Zagadki były momentami bardzo trudne, ale jakież klimatyczne. To było niesamowite, jak skomplikowane zagadki logiczne można ująć w fabule.

Riven, bo taki tytuł nosiła druga część tej gry wnosiła mnóstwo nowych rzeczy. Pojawiły się slide'y, czyli przechodzenie pomiędzy dwoma rastrowanymi obrazami na zasadzie przesuwania. Doszła prawdziwie rozbudowana animacja. Jazda kolejką górską naprawdę dawała taki sam efekt :) Odlotowa, jak zwykle, muzyka no i zagadki... I tym razem ujęte w doskonałą fabułę. Niejednokrotnie nieprzespane noce, rozmyślanie nad kolejnymi zagadkami... Pamiętam, że ostatnią zagadkę w tej grze rozwiązałem przez sen. Obudziłem się o trzeciej w nocy krzycząc: "WIEM!"... To były czasy...

Po Riven długo nic nie było. Już stwierdziłem, że Cyan przestał pracować nad swoimi grami. Wiele się nie myliłem, bo Myst III został wydany przez firmę Ubisoft. Co prawda występowali w niej ci sami aktorzy (czy raczej dwoje z nich - Athrus i Catherine), z których większość, nomen omen, jest przy okazji programistami firmy Cyan. Zagadki jednak były ubogie, do złamania w krótkim czasie. Żadna nie miała jakiejś linii wymagającej zrozumienia/przeanalizowania większego fragmentu gry. To była po prostu prostacka gierka o podobnym klimacie, podobnej muzyce i z tymi samymi aktorami. Jedyne co w 3jce było naprawde dobre, to zakończenie. Było poetyckie, fajne i nawet happyendowe (yuck!) Ale oglądało się miło ;] Niestety poza zakończeniem - to-nie-jest-to!

I wtedy pojawił się Myst IV: Objawienie. Włączam grę: Ubisoft i CYAN prezentują,,, Od razu mi się zaczęło podobać. Spodziewałem się czegoś naprawdę dobrego. I nie zawiodłem się. Znów poczułem ten dreszczyk emocji, tę wspaniałą muzykę... piękno zagadek... Zobaczyłem grę określaną mianem trudnej. Takiej, której nawet walkthrough nie pomaga specjalnie w przejściu. I tak było, bo niestety czasem musiałem sięgnąć do podpowiedzi, która zazwyczaj utrudniała rozwiązanie zagadki, niźli ułatwiała. Gra jest wspaniała, zagadki naprawdę dobrze dopracowane, animacje powalają z nóg, a muzyka buduje taki nastrój, że szczęka opada.

Wczoraj.. tfu! Dzisiaj skończyłem grać. O pierwszej w nocy. Skończyłem grę. Po raz kolejny zakończenie nie powaliło z nóg. Natomiast pod względem piekna, rozbudowanego systemu nawigacji (nie ma już klikania po wszystkim, żeby tego użyć... tutaj się łapie, ciągnie, przewraca, pcha, ciągnie itp itd), czy wspaniałej, zagadkowej fabuły należy się tej grze prawdziwy nobel. Scenariusz gry, natomiast, spokojnie można by spróbowac przerobić delikatnie i zrobić z tego film. W sumie z całej sagi można by zrobić naprawdę ciekawą, zamkniętą historię alternatywną tego, czym może stać się rodzina...

Bardzo się cieszę, że posiadam tę grę. Ma ona jeszcze jedną, niewątpliwą zaletę. Bez względu na to, czy wsadzę płytę w Mac'a czy PCta z windowsem... pojedzie. Tak po prostu - instaluje się i uruchamia.

Innymi słowy - polecam tym, którzy lubią rozwiązywać zagadki i łatwo zamieniają realny świat, na zupełnie inny, alternatywny, przekombinowany...

Skomentuj:

Nick
URI
Kod: code