Archiwum
- Listopad 2008 (2)
- Październik 2008 (2)
- Wrzesień 2008 (2)
- Sierpień 2008 (5)
- Lipiec 2008 (5)
- Czerwiec 2008 (3)
- Maj 2008 (1)
- Kwiecień 2008 (2)
- Marzec 2008 (3)
- Luty 2008 (9)
- Styczeń 2008 (2)
- Grudzień 2007 (2)
- Listopad 2007 (3)
- Październik 2007 (6)
- Wrzesień 2007 (8)
- Sierpień 2007 (5)
- Czerwiec 2007 (1)
- Maj 2007 (10)
- Kwiecień 2007 (5)
- Marzec 2007 (26)
- Luty 2007 (21)
- Styczeń 2007 (11)
- Grudzień 2006 (4)
- Listopad 2006 (9)
- Październik 2006 (6)
- Wrzesień 2006 (2)
- Lipiec 2006 (1)
- Czerwiec 2006 (13)
- Maj 2006 (2)
- Kwiecień 2006 (9)
- Marzec 2006 (1)
- Luty 2006 (2)
- Styczeń 2006 (17)
- Listopad 2005 (5)
- Październik 2005 (1)
- Sierpień 2005 (1)
- Lipiec 2005 (17)
- Czerwiec 2005 (2)
- Maj 2005 (4)
- Kwiecień 2005 (4)
- Marzec 2005 (7)
- Luty 2005 (20)
- Styczeń 2005 (24)
- Grudzień 2004 (21)
- Listopad 2004 (25)
- Październik 2004 (22)
- Wrzesień 2004 (38)
- Sierpień 2004 (5)
Kategorie
- Batalie (25)
- Emigracja (51)
- Komercha (4)
- Ogłoszenia (19)
- Ogólne (230)
- Opowiadacze (13)
- Pieprzenie (30)
- Podróże (23)
- Prasówka (6)
- Programowanie (42)
- Cocoa (14)
- iPhone (4)
- Mac OS X (17)
- Obj-C (12)
- Technikalia (21)
Czytam
Odpowiedź
Każdy styka się z sytuacją, kiedy zaczyna rządać odpowiedzi na egzystencjonalne pytania. Dlaczego zdarzyło się to, czy tamto. Jaki jest sens życia.
W mojej sytuacji i przy mojej postawie powinienem był już dawno postradać zmysły, ale jednak jeszcze trzymam się w kupie. I częściowo nawet zdaję sobie sprawę dlaczego.
Natura człowieka i cywilizacja jako taka wypracowała w nas naturę zdobywcy. Również zdobywcy odpowiedzi na dręczące nas problemy. Dlaczego zdarzyło się to, co się zdarzyło. Dlaczego nie możemy być inni, choć tak bardzo się staramy.
Jedni szukają całkowicie racjonalnych, czy namacalnych dowodów. Inni poszukują prawd metafizycznych. Są tacy, którzy zgłębiają tajniki astrologii, numerologii, szukają prawdy w religii.
Tak powstają filozofie... Arystoteles, Nietzche i inni. I po co? By pojąć naturę istnienia. Poznać te upragniony sens życia. Niektórzy nawet zaczynają mordować z tego powodu, wierząc fanatycznie, że tak po prostu musi być.
Jeden z tych prądów filozoficznych mówi, że zdarzenia, które nam się przytrafiają, zarówno te złe, jak i te dobre, mają na celu nasz rozwój. Duchowy, oczywiście, bardziej niż jakikolwiek inny. Chociażby dlatego, że wielu zatrzymuje się w rozwoju intelektualnym, czy fizycznym.
Wszystko to uważam za kompletną bzdurę. Jestem ateistą. W nosie mam wszystkie religie i choć szanuję je, jako relikt, jako mentalną własność wierzących i nie podważam ich tez, to dla mnie, mówiąc dosadnie, cały ten bełkot spływa jak po kaczce.
Szczególnie wtedy, kiedy człowiekowi jest źle, zaczyna się doszukiwać odpowiedzi na te wszystkie pytania, które życie mu podsuwa. Gdy zbyt wiele jest niepowodzeń, człowiek ten, przytłoczony bardziej natłokiem tych pytań, niźli bólem porażek, zaczyna wariować.
Dlatego cud, że jeszcze nie zwariowałem.
Pomimo mojego fatalistycznego podejścia, określania siebie jako człowieka straconego, trefnego, czy po prostu głupiego i z kompletnym brakiem tak podstawowej rzeczy jak fart, dalej brnę w te bagno i nawet fakt, że robi się coraz rzadsze nie przeszkadza mi trzymać się na powierzchni.
Dlaczego? Nie jestem dla tego bagna ciężki. Brak mi brzemienia tych wszystkich pytań, bo nigdy ich nie zadaję, a nawet jeśli, to nie szukam odpowiedzi.
Jest chyba tylko jedno.
Jak długo jeszcze będę musiał znosić tę mękę życia człowieka straconego?
meak
Mam wrażenie, że strasznie koncentrujesz się na sobie - to zresztą normalne, kiedy człowiek zaczyna odczuwać bezsens. To także jednak droga do uznania swojego cierpienia za szczególne, ponad siły itd. Myślę, że każdemu komu się tak wydaje przydałby się mały rekonesans do szpitala psychiatrycznego, taka mała wycieczka, żeby zobaczyć jak wyglądają naprawdę nieszczęśliwi ludzie, jak się snują po korytarzach bardziej przypominając rośliny. Bazyl, Ty jeszcze piszesz, masz siłę formułować myśli, krótko mówiąc chcesz się wygadać, jest w Tobie jeszcze energia. Ja nie chcę powiedzieć, że cierpisz mniej od innych, że robisz z igły widły itp. Każdy cierpi na swoją miarę. Wiem, że to może głupie, ale kiedy jest mi źle to często przypominam sobie właśnie takie ludzkie cienie ze szpitala psychiatrycznego (tak, miałem taki epizod w wieku 20 lat, szybko mi przeszło jak się napatrzyłem ;) ), przypominam sobie, co musieli przeżywać ludzie żyjący choćby parędziesiąt lat temu, w czasie wojen, innych tragedii i w tym momencie zdaję sobie sprawę, że jestem cholernym szczęściarzem, że moje nieszczęście jest tak malutkie, że aż śmieszne. Pieprzę bzdury? Być może, ale robię to w dobrej wierze ;)
Jak długo będziesz musiał znosić tę mękę? Tak długo jak sobie na to pozwolisz. Lepiej się więc jak najszybciej pozbierać albo poszukać pomocy. I nie przestawaj pisać, wyrzucać z siebie tych myśli, ok? Jak to kiedyś Kasza napisała: "jogger zniesie wszystko" ;)
Ellutka
Tak dlugo az znajdziesz sens zycia i zadasz sobie pare pytan, ktore w tej chwili odrzucasz bo uwazasz je za bzdury.
Jestes zdrowy, nie ogranicza Cie choroba, mlody i cale zycie przed Toba. Trudnosci sa po to zeby sie z nimi zmierzyc i poprzez nie uczymy sie zycia. Przeciez zycie to nie tylko pasmo powodzen.
"Od milosci do siebie samego zaczyna sie romans wszechczasow" - Oscar Wilde
To dokladnie to samo co :
"kochaj blizniego swego jak siebie samego" .
Zacznij od samoakceptacji, polub wreszcie siebie bo naprawde warto :) trudne ? ale zapewniam Cie, ze mozliwe na kazdym etapie zycia, zreszta wiesz o tym bardzo dobrze. Znajdz swoj sposob, sa tacy ktorzy chetnie Ci w tym pomoga, wystarczy chciec sprobowac.
Patrys
Argh, ortografia!
rzyjontko
Obniża się poziom tego jogga... dopóki były dowcipne, uszczypliwe uwagi, to miło się to czytało, a teraz wieje nudą... Czekam na coś lepszego.
Acha! Doceń, że dodaję ten komentarz pisząc jedną ręką - druga jest złamana.
Jezuch
Jeden szczegół: ezoteryka (w skrócie, dla laików: wywoływanie duchów) i rozwój duchowy nie mają wiele wspólnego z religią, co więcej - zazwyczaj prowadzą do stwierdzenia, że jest Bóg (jeśli ktoś uważa że jest) a pojęcie religii to bullshit dla maluczkich ;)
bazyl
Jezuch --> Mój ojciec kiedyś mawiał, że używanie słów, których się nie rozumie jest równie mądre co strzelanie z pistoletu nie wiedząc gdzie jest lufa. Pamiętaj, kociaczku, że ezoteryka to nie wywoływanie duchów ;] Polecam lekturkę http://alfabeta.terramail.pl/zzwsp/a-ezoter.htm
Na przyszłość liczę na poprawę ;]
Jezuch
Ja wiem co to ezoteryka, tak tylko nie chciałęm się wdawać w długie wyjaśnienia ;) [dlatego napisałem "w skrócie, dla laików" :)]
aaa
http://zlotemysli.pl/mandragora.php


